Jo Nesbø, jeden z najpopularniejszych skandynawskich pisarzy kryminałów, zasłynął cyklem powieści kryminalnych, których bohaterem uczynił niekonwencjonalnego śledczego, komisarza Harry’ego Hole’a. W Polsce ukazały się dotychczas cztery jego powieści, w tym Czerwone Gardło uznane przez Norwegów za najlepszy norweski kryminał wszech czasów. To właśnie o nim, o Oslo i o swoich planach muzycznych, przebywający obecnie na Tajlandii pisarz, zgodził się nam krótko opowiedzieć.
ZwB Powiedziałeś kiedyś, że Harry Hole, główny bohater twoich powieści, jest kombinacją paru twoich przyjaciół i, co najbardziej cię przeraża, ciebie. Skąd to przerażenie?
Jo Nesbø Harry jest poniekąd człowiekiem przegranym. Przydarzyło mu się wiele niedobrych rzeczy, które uczyniły go życiowym straceńcem. A skąd to przerażenie? Ponoć pisanie jest najlepszą drogą, aby poznać samego siebie. Jeśli tak, to wnioski płynące z mojego pisania nie rokują dla mnie najlepiej.
ZwB Lubisz go w ogóle?
J.N. Czasami lubię, owszem.
ZwB Czytelnicy zwykle lubią Harry’ego dopiero po pewnym czasie. Nie kusiło cię stworzyć bohatera, którego by lubili od pierwszego wejrzenia?
J.N. Nie.
ZwB To, co z nim dalej będzie?
J.N. Harry na pewno powróci jeszcze w moich powieściach i będzie prowadził kolejne śledztwa. Jak wiele? Jeszcze nie wiem. Zaplanowałem jego życie, ale nie wiem, jak wiele powieści złoży się na jego biografię.
ZwB Czyli ciągle pracujesz? Szukasz inspiracji?
J.N. Moje inspiracje to nic innego jak wszystkie myśli i wyobrażenia pojawiające się w mojej głowie od momentu przebudzenia do momentu pójścia do łazienki. Na razie właśnie te dwadzieścia minut definiuję jako mój czas pracy.
ZwB Nie analizujesz zatem historii rzeczywistych morderstw?
J.N. Nie. I tak, do pewnego stopnia.
ZwB No właśnie, Czerwone Gardło jakby nie było opiera się na faktach. Poruszany weń wątek zaangażowania Norwegii w II wojnę światową stanowi ponoć część historii Twojej własnej rodziny.
J.N. Rodzina ze strony mojej matki brała udział w ruchu oporu, zaś rodzina ze strony mojego ojca walczyła razem z Niemcami przeciwko Rosjanom pod Leningradem.
ZwB W swoich powieściach przytaczasz historię Norwegii, ale i kreślisz portret Oslo.
J.N. Bo ja naprawdę kocham Oslo. Oslo jest świetne. Tak naprawdę, przypomina mi wielką, przepełnioną radością wioskę. Ale nie pozbawioną swoich ukrytych mrocznych stron.
ZwB Życie też ma swoje mroczne strony?
J.N. W niektóre dni, owszem. Na szczęście, nie we wszystkie.
ZwB A jak wyglądają twoje dni? Dobrze być pisarzem?
J.N. To proste. Tak, tak i jeszcze raz tak. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie lepszej pracy, którą mógłbym wykonywać.
ZwB Zawsze chciałeś być pisarzem?
J.N. Nie. Tylko od kiedy miałem dziesięć lat.
ZwB Wyrastałeś w miłości do książek?
J.N. Tak, pochodzę z bardzo rozczytanej, lubującej się w opowiadaniu powieści rodziny.
ZwB Skoro lubisz czytać, to nie mogę nie zapytać o ulubionych pisarzy. Jacy?
J.N. Jest ich wielu. Knut Hamsun, Vladimir Nabokov, Henrik Ibsen, Ernest Hemingway, Charles Bukowski, Fante, Frank Miller, Jim Thompson.
ZwB Oprócz literatury lubisz muzykę. Jesteś członkiem zespołu rockowego Di Derre. Masz czas na granie czy zarzuciłeś je na rzecz pisania?
J.N. Nadal gram. Latem mamy nawet z zespołem trasę koncertową – raz, dla frajdy, dwa – dla sporej kasy. Gram także z basistą kameralne, koncerty recytatorskie, tzw. storytelling concerts. Świetna sprawa.
ZwB A kiedy nie grasz, słuchasz muzyki? Bliżej Ci do The Rolling Stones czy Shanii Twain? ;)
J.N. Tak naprawdę, wolę muzyków w typie Toma Waitsa, Ryana Adamsa czy Milesa Daviesa.
ZwB A norweski muzyczny towar eksportowy – black metal? Mayhem, Immortal, Burzum, Satyricon?
J.N. Myślę, że jest interesujący. Nie jestem wielkim fanem metalu, ale podoba mi się on jako koncept. Zresztą w jednej ze swoich powieści, Snømannen, użyłem Slipknota. Harry zdaje się lubić tego typu muzykę.
ZwB A Prince’a? Do czasu lektury twoich powieści, nie sądziłam, że słuchanie go może być takie zabójcze. Dlaczego Prince? Nie lubisz go? ;) J.N. Wręcz przeciwnie, Price jest świetny. Właśnie dlatego go wykorzystałem. To chyba bardziej przerażające, kiedy morderca ma dobry gust muzyczny, nie sądzisz? ZwB Owszem. Tak czy siak, dziś słuchanie Purple Rain przyprawia mnie o dreszcze. Podobnie jak wszechobecna zima. Gdzie ją spędza Harry? W Norwegii czy w słonecznym Sydney? J.N. W Hong Kongu, Kongo, Oslo i w górach norweskich. Nie żartuję. ZwB To skoro nie żartujesz, to muszę zapytać, znasz kogoś z Gyrus fusiformus? J.N. Tylko Beate. Jest unikalna. Wywiad przeprowadziła Anna Kutrzuba Foto Stian Andersen