Joe Alex stał się głównym bohaterem mojej opowieści

05.02.2009

Joe Alex stał się głównym bohaterem mojej opowieści

ZwB Panie Tomaszu, jest Pan znawcą prozy Macieja Słomczyńskiego, przez naszych czytelników szczególnie docenianego za twórczość kryminalną. Kiedy i w jakich okolicznościach zainteresował się Pan prozą tego autora i tłumacza?

Tomasz Bielak Oj, znawcą nie jestem! Moja przygoda z twórczością Macieja Słomczyńskiego rozpoczęła się na ostatnim roku studiów. Pisałem pracę magisterską o poetyce sequelu na przykładzie Sienkiewiczowskiego Potopu. Jestem również fanem kina akcji (nawet klasy B…). Po obronie, kiedy pojawiła się możliwość pisania doktoratu, uznałem, że to najlepszy moment na rozpoczęcie badań nad literaturą (czy kulturą) popularną. W pierwszej fazie praca miała być poświęcona literaturze kryminalnej w powojennej Polsce. Szybko jednak okazało się, że Joe Alex stał się głównym bohaterem tej opowieści… Dodatkowym argumentem był fakt, że o Słomczyńskim-tłumaczu słyszeli prawie wszyscy, o Joe Aleksie również, nie zawsze jednak łącząc oba nazwiska z tą samą osobą. Poza tym Maciej Słomczyński to również autor kilku powieści szpiegowskich, przygodowych, wreszcie – autor „poważnych” prób wysokoartystycznych… W trakcie kilkuletnich studiów zetknąłem się z różnymi tekstami prozatorskimi, niektóre z nich pokryła gruba warstwa kurzu, inne z kolei nadal cieszą się sporym zainteresowanie czytelników przy całkowitej ciszy ze strony komentatorów tej twórczości lub historyków zajmujących się literaturą popularną minionego okresu.

ZwB Tak, to prawda, że brakuje takich badań jak Pańskie i uporządkowania wiedzy o kulturze popularnej. Pana książka prezentuje życie i twórczość Słomczyńskiego jako ciągłe oscylowanie między tak zwaną literaturą wysoką i również tak zwaną – niską. Opowie nam Pan, jak to się stało, że pojawił się Joe Alex? Jaka była droga Słomczyńskiego do bycia autorem kryminałów?

T. B. To jest – oczywiście – długa opowieść! Sam Słomczyński twierdził w każdym wywiadzie, że autorem kryminałów stał się głównie dla pieniędzy, które potrzebne mu były do realizowanie wielkie pasji – tłumaczeń literatury anglosaskiej – głównie Joyce’a. Ale właśnie w mojej książce starałem się pokazać, że moim zdaniem Słomczyński lubił Aleksa, bo lubił i (przede wszystkim) umiał znakomicie konstruować takie fabuły, umiał opowiadać. Spotkałem się ostatnio z córką pisarza (spotkanie z cyklu 4 Pory Prozy) i p. Małgorzata potwierdziła moje przypuszczenia – nie tylko pieniądze, nie tylko zabawa słowem zadecydowała, że Alex się pojawił, ale wyraźna fascynacja obszarami literatury popularnej. A to z kolei utwierdza mnie w przekonaniu, że warto badać taką literaturę, że należy się jej miejsce w obszarze uniwersytetu. Nie mam na myśli rehabilitacji – bo ta literatura jej nie potrzebuje, mówię o rzetelnym opisie. Doskonale Pani wie, że na przykład w USA na uczelniach są katedry literatury kryminalnej, komiksu, gier komputerowych. Proszę spojrzeć na Wasz portal – w pełni profesjonalne, rzetelne podejście do tematu i wielu zainteresowanych… W tym względzie Słomczyński wyprzedził trochę czasy, w których przyszło mu tworzyć. Może dlatego tak bardzo obok działalności literackiej chciał zaistnieć jako Joe Alex – instytucja, wydawnictwo (mam na myśli Bibliotekę Joe Aleksa). Trochę po to, by odeprzeć opór taniej literatury zachodniej (pamiętamy początek lat 90…), a trochę by dać powód do badania tej przestrzeni literackiej w naszym kraju traktowanej jako literatura do pociągu, do poduszki, na plażę. A dzisiaj? Proszę spojrzeć – polskie kryminały cieszą się sporym zainteresowaniem nie tylko dlatego, że to literatura łatwa, lekka i przyjemna….

ZwB Trafił Pan w sedno ;-) Wiem od wielu badaczy kultury i literatury wykładających na uczelniach, że bardzo trudno jest u nas badać literaturę tego typu. Trochę nie wypada, trochę wstyd... A przecież literatura ta cieszy się ogromną popularnością, bo zaprasza do intelektualnej zabawy, gry w śledzenie rozwoju konwencji kryminalnych i – jakby to ujął słynny detektyw – pobudza szare komórki... Jest też faktem historyczno-literackim i odgrywa znaczącą rolę w kulturze. Z tego powodu między innymi zorganizowaliśmy konkurs na pracę licencjacką i magisterską z zakresu literatury kryminalnej i sensacyjnej. Może uda się rozwinąć to, co zaczął Słomczyński? Może mógłby Pan polecić nam ośrodki lub autorów, którzy zajmują się popliteraturą, zwłaszcza kryminałami?

T. B. Wydaje mi się, że paradoksalnie w większości ośrodków naukowych w Polsce są ludzie zainteresowani gatunkami literatury popularnej – znane są przecież prace badaczy z Gdańska, Wrocławia, Katowic, Bielska-Białej czy Warszawy. Inną kwestią wydaje się jednak swoisty „kolportaż” takiej wiedzy – niewiele jest konferencji naukowych poświęconych powieści popularnej, komiksom czy grom strategicznym. Co nie znaczy, oczywiście, że nie ma ich w ogóle. A tak przy okazji – może również Państwo bylibyście zainteresowani zorganizowaniem wspólnej konferencji naukowej poświęconej właśnie powieściom kryminalnym ostatniego 50-lecia. Wydaje mi się, że byłby to znakomity moment do podsumowań, ale również pewnego rodzaju identyfikacji osób i ośrodków, które zajmują się badaniem literatury popularnej…

ZwB Już coś szykujemy ;-) To będzie jesienna niespodzianka... Wspominał Pan o tym, że w Stanach są katedry zajmujące się kryminałami. Są też kursy praktycznego pisania kryminałów. Nasi czytelnicy na pewno byliby nimi zainteresowani. Słyszał Pan może o takich kursach w Polsce?

T. B. Przyznam szczerze, nie słyszałem. Znam jedynie książkę Lesley Grant-Adamson Jak napisać powieść kryminalną z ciekawym posłowiem naszej gwiazdy – Joanny Chmielewskiej.

ZwB Jakie teksty Macieja Słomczyńskiego ceni Pan najbardziej, a jakie Joe Aleksa?

T. B. Oj, kolejne ciężkie pytanie… Cenię Słomczyńskiego za Cassiopeię – jedyny (1956 rok) w tamtym okresie tekst o współpracy z reżimem komunistycznym. Szkoda, że Słomczyński nie zdecydował wydać się go za granicą – miał przecież takie propozycje. Ale z drugiej strony – szanuję i chyba już trochę rozumiem jego decyzję. Cóż, „rozkosz” sprawia czytanie powieści szpiegowskich z lat 40 – głównie dlatego, że widzimy jak młody autor dopiero uczy się rzemiosła: stopień komplikacji intrygi, schematyczne wizerunki bohaterów… naprawdę niezła zabawa. I na dokładkę – Szary Cień czy Zadanie porucznika Kenta to dzisiaj swoiste „białe kruki” na serwisach aukcyjnych.

A Joe Alex? Hmmm, powiem tak (by zachęcić do lektury Aleksa i trochę mojej książki – mam nadzieję, że czytelnicy mi to wybaczą): Gdzie przykazań brak dziesięciu – za scenę z rolls-roycem… Śmierć mówi w moim imieniu – za trawestację sztuki Ionesco… Cicha jak ostatnie tchnienie – za próbę dostosowania się do nowej rzeczywistości lat 90. i fenomenalną analizę środowiska pisarzy i wydawców literatury popularnej…

ZwB Wybaczą, wybaczą! A co jest według Pana najciekawsze w kryminalnej produkcji Słomczyńskiego?

T. B. Myślę, że żelazna konsekwencja w konstruowaniu powieści. Pisarz przyznawał się do postępowania zgodnie z regułami van Dine’a. Nie jest to łatwe zadanie. I, przede wszystkim, „dodatki”: erudycja głównego bohatera, celne opisy klasycznej Anglii, wspaniałe kobiety (mój typ: Lucy Sparrow), swoisty „nurt edukacyjny” – motta, które przybliżają czytelnikowi kanon literatury światowej: Ajschylosa, Miltona, Szekspira, Ionesco…

ZwB W swojej książce zajmuje się Pan recepcją kryminałów w Polsce od początków XX wieku i – równolegle – krytyką literacką dotyczącą tej twórczości. Jak Pan sądzi, jak to jest dziś z recepcją kryminałów Aleksa i co powoduje tak dużą (o ile zgadza się Pan z tą diagnozą) ich popularność?

T. B. Powieści Joe Aleksa cieszą się do dzisiaj dosyć dużą popularnością, są (co jest chyba ewenementem) co jakiś czas wznawiane. Co powoduje popularność? Może fakt, że ukazują świat elegancki, fascynujący, na swój sposób egzotyczny (nawet dla nas – obywateli świata). Może to sentyment trochę starszych czytelników? Rodziców, którzy zachęcają dzieci do lektury klasyki polskiego kryminału. A może Aleksa dotyka zjawisko wyjątkowe w naszej kulturze, czyli swego rodzaju sentyment za PRL? Kochamy przecież „takie klimaty”: filmy Barei, 07 zgłoś się, Kapitan Nemo i Daj mi tę noc grupy Bolter… „Aleksy” to inna przestrzeń, ale przypominają Polakom, do czego tęsknili, co ich intrygowało. Podaję w książce taki przykład: wczasowicz na plaży w Mrzeżynie (obok bazy wojskowej) czyta Zmącony spokój Pani Labiryntu, którego akcja dzieje się na jednej z greckich wysp… To chyba najprostsza odpowiedź, dlaczego fascynowały.

ZwB Kryminały Aleksa traktuje Pan w swojej pracy jako cykl powieściowy, który spajają konkretne elementy. Jakie to elementy?

T.B. Przede wszystkim postaci – głównego bohatera, Karoliny i komisarza Parkera (który awansuje w kolejnych powieściach). Na cykl powieściowy składają się również: motta i tytuły zaczerpnięte z literatury wysokiej oraz wiążące się z tym liczne erudycyjne dygresje o charakterze edukacyjnym, obraz „dobrej, starej” Anglii oraz galeria przestępców, którzy zawsze są przedstawicielami high-society

ZwB Poleci nam Pan twórczość Kazimierza Kwaśniewskiego?

T. B. Oczywiście! Z co najmniej kilku powodów: po pierwsze to przecież powieści napisane przez Macieja Słomczyńskiego, po drugie były w latach sześćdziesiątych na tyle popularne, że trzy z nich doczekały się adaptacji filmowych z udziałem wielkich gwiazd polskiego kina: Ewy Krzyżewskiej, Zbigniewa Cybulskiego i Andrzeja Łapickiego. Po trzecie wreszcie Słomczyński tylko częściowo wpisał je w schemat tzw. powieści milicyjnej – choć nie brak w nich specyficznego dla tego nurtu moralizatorstwa i ideologicznej podbudowy, to stały się również dla Słomczyńskiego okazją do stworzenia bardzo indywidualnej odmiany powieści milicyjnej. Fabuły pełne są intertekstualnych nawiązań do klasyki kryminału czy powieści gotyckiej, a nawet do najsłynniejszego dramatu Szekspira… Bardzo lubię powieść Ciemna Jaskinia, w której senne nadmorskie miasteczko stanowi scenę krwawych porachunków między oprawcami z obozów koncentracyjnych a przypadkowym małżeństwem lekarzy, którzy marzą o ucieczce od wielkomiejskiego zgiełku…

ZwB Wiem, że jest Pan wielbicielem kryminałów i literatury sensacyjnej (to tak jak my;-) W Pana biblioteczce zapewne stoi wiele takich książek. Gdyby miał Pan wymienić 10 najlepszych kryminałów, to byłyby to...

T. B. ...to byłyby kłopoty! Szczerze, mamy naprawdę coraz więcej ciekawych, dobrych kryminałów. Listy wszech czasów nie da się ułożyć – bardziej grupować teksty, na przykład: Chandler, Mankell, Gregorio, Krajewski, Izzo, itd…

Ale mogę powiedzieć odważnie, że Uwikłanie Miłoszewskiego uważam za najlepszą robotę literacką w tej branży w ostatnich czasach. Mogę powiedzieć, że cykl Marka Krajewskiego to temat na kilka doktoratów, że Rychter ma przed sobą przyszłość, że Kotowski jest polskim Danem Brownem, że Czubaj stworzył bardzo intrygującą postać, jaką niewątpliwie jest Rudolf Heinz, że Konatkowski nie daje mi spokoju, stawiając na „kryminalne laboratorium bez fajerwerków”: seksu, przemocy, przekleństw i perwersji…

ZwB To dosyć bogata biblioteczka, a nie brak w niej – co bardzo cenne – polskich autorów. Z przyjemnością informuję, że znamy się z wymienionymi pisarzami. Mam w związku z tym propozycję: gdyby miał Pan zadać im po jednym pytaniu, to... (obiecuję uzyskać odpowiedzi!).

T.B. Hmmm… Już wiem! Pytanie do Mariusza Czubaja – Czy kolejna powieść będzie się toczyła już tylko w Katowicach? Do Bartłomieja Rychtera – Kiedy następna powieść? Do Marka Krajewskiego – Czy myślał Pan o wydaniu zbioru opowiadań grozy, których bohaterami byliby wyłącznie fanatyczni mordercy-intelektualiści? Do Tomasza Konatkowskiego – Kiedy Pana bohater się „pobrudzi”, kogoś pobije, uwiedzie, może weźmie łapówkę? A Zygmuntowi Miłoszewskiemu zadam pytanie osobiście na kwietniowym spotkaniu w Opolu, które będę miał zaszczyt poprowadzić…

ZwB Panie Tomaszu, a czym się Pan zajmuje, kiedy nie bada Pan kultury masowej?

T. B. Hobby mam nieliterackie: snowboard (mało ostatnio jeżdżę…), jazz, a teraz klasyka (głównie muzyka dawna). Choć jestem literaturoznawcą, trochę – z racji pracy w Katedrze Kulturoznawstwa WSZOP w Katowicach – przebranżowiłem się… Interesuje mnie szeroko rozumiana komunikacja audiowizualna: nowe media, seriale ery postsoap, fenomen You Tube’a itd…

ZwB A plany pisarskie na przyszłość?

T. B. Planów na przyszłość raczej nie robię, ale zawodowo – chciałbym się zajęć problematyką ciała w nowych mediach. Tak, to byłoby wyzwanie! Podobnie jak (w skrytości serca ciągle powtarzane) marzenie o dużym eseju poświęconym powieściom Jamesa Elroya. Ale bez wcześniejszej podróży do USA nie miałbym odwagi ;)

ZwB Będziemy Panu o tych marzeniach przypominać! Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła J. Świetlikowska

 

Tomasz Bielak jest pracownikiem Katedry Kulturoznawstwa Wyższej Szkoły Zarządzania Ochroną Pracy w Katowicach. Interesuje się głównie literaturą popularną, kulturą masową i nowymi mediami. Jest autorem artykułów na ten temat w takich pismach, jak „Śląsk”, „Opcje” czy „Świat i Słowo”. W 2008 r. opublikował książkę Proza Macieja Słomczyńskiego (Joe Alexa).