Interesuje mnie wszystko, co można obśmiać, obsztorcować, podważyć

13.02.2009
Interesuje mnie wszystko, co można obśmiać, obsztorcować, podważyć

ZwB Witam serdecznie. Wiem, że dopiero co wrócił Pan z urlopu. To zasłużony odpoczynek po napisaniu Siostry i byka. Zdradzi nam Pan, gdzie Pan był?

Zbigniew Górniak: O, ja ją napisałem kawałek czasu temu, zdążyłem już po niej odpocząć. A teraz byłem w Alpach, gdzie w wieku mocno dojrzałym uczyłem się jeździć na nartach. Z powodzeniem nawet.

ZwB Rozumiem, że góry to Pana hobby?

Z.G. Łażenie po górach, ale takie trekkingowe – z kijkami, a nie linami. Poza tym czytam książki, pożeram też gazety. No lubię też zjeść (śmiech).

ZwB Oj, to dosyć powszechne hobby, też nie jest mi obce ;-) Jest Pan dziennikarzem, autorem, redaktorem portali: dobrzypolitycy.pl i koledzyzwojska.pl, pisze Pan blog Dziki Zachód. Na co dzień zajmuje się Pan publicystyką i obserwowaniem aktualnych wydarzeń. W Siostrze i byku też Pan komentuje, wyśmiewa, rozlicza, podsumowuje... Nie jest to nachalne, ale jednak Pana twórczość ma wiele wspólnego z Pana zawodowymi zainteresowaniami. Jakie tematy Pana najbardziej interesują?

Z.G. Ja jestem przede wszystkim felietonistą: prasowym i radiowym, i interesuje mnie wszystko, co można obśmiać, obsztorcować, podważyć. A więc sztuczność polityki, szaleństwa politycznej poprawności, fenomen medialnego dmuchania balonów, których nie ma. Co do pisania zaś, to Stendhal powiedział, że powieść jest zwierciadłem przechadzającym się po drogach. I w tym zwierciadle powinien się odbijać kawałek rzeczywistości. Jeśli akcja toczy się w Warszawie, to dlaczego bohater nie może się natknąć w jakiejś knajpie na jedzących zająca z buraczkami Adama Michnika i Jerzego Urbana? A jeżeli we Wrocławiu, to w barze sushi ma prawo spotkać Piotra Rubika, który lubi i sushi, i Wrocław, bo ma stamtąd żonę. Jeżeli akcja dzieje się w roku 2006, to nasza bohaterka ma prawo marzyć o Alfa Romeo 166, bo to wtedy był szpanerski model. Dlaczego nie?

ZwB Fakt. A czy trudno było wkomponować obserwacje natury publicystycznej, własną ocenę współczesnej kultury, w tym politycznej, w wartką fabułę?

Z.G. Nie jest trudne, ale nie można z tym przeholować, bo się z tego zrobi czysta publicystyka, a to się wtedy fatalnie czyta.

ZwB Czego nie można powiedzieć o Siostrze i byku. To nie jest Pana pierwsza książka. Zadebiutował Pan powieścią Pulpa fikcyjna. Z której jest Pan bardziej zadowolony?

Z.G. Z tej drugiej. Z Siostry i byka. Jest bardziej zwarta, myślę, że z ciekawszą akcją, no i mocno zwrócona do kobiet. Pulpa... była takim gangsterskim daniem dla facetów, jak mi powiedziano w wydawnictwie Prószyński, nawet twórca Rejsu Marek Piwowski chciał ją przerabiać na film. Ale zaraz potem dobrali się do niego lustratorzy i mu wywietrzało. Jednak znam wiele kobiet, które pozostają pod urokiem Pulpy.... Ale najbardziej jestem zadowolony z trzeciej powieści. To taka zwariowana komedia gangstersko-miłosno-obyczajowa pod tytułem Spadek, miłość i kradzione samochody.

Siostra... natomiast to powieść, w której główną bohaterką jest kobieta. Typowa Polka z prowincji, która marzy o pieniądzach, dobrym życiu i na pewien czas je dostaje.

ZwB To właściwie dosyć brutalna ocena typowej Polki...

Z.G. Dlaczego? Przecież ja ją rysuję sympatyczną kreską. Ja też jestem z prowincji, bo Opole to prowincja, a ja dodatkowo uciekłem na wieś, marzę o pieniądzach, dobrym życiu, wielkiej miłości, spokoju, bezpieczeństwie. Marzę, czyli tego nie mam w pełni. Co w tym złego, że bohaterka zafascynowała się luksusem i mężczyzną, który jej to daje? Miała się zafascynować publicystyką Kazimiery Szczuki i lewackimi proroctwami Sławomira Sierakowskiego? No tak, wtedy może powieść przebiłaby się na wpływowe w tym kraju łamy...

ZwB A co faceci otrzymali w swoim daniu?

Z.G. Faceci w Siostrze... znajdą wartką akcję, obserwacje obyczajowe, nieco inną twarz służb specjalnych, szkielety w szafie, bo nam, facetom, one częściej w tych szafach grzechoczą, nałogi, pieniądze, no i myślę, że niezły humor. Ale to samo może w tej książce smakować zarówno kobietom, jak i mężczyznom.

ZwB Obie powieści polegają na grze z konwencjami popkultury: filmowymi ikonami, przekazami, które już się u nas utrwaliły. Co Pana najbardziej bawi w popkulturze? Dlaczego uczynił Pan z niej tworzywo swojego pisarstwa?

Z.G. Tworzywo to może za dużo powiedziane. Ta raczej nie gra z popkulturą, lecz pewne akcenty popkulturowe to po prostu ozdobniki książki, podkręcające jej humor, lepiej usadawiające ją w polskim tu i teraz. Jeżeli w pierwszym rozdziale bohaterka marzy sennie, żeby pójść do Spa z Moniką Olejnik i jeść tam sushi, i pić japońską wódkę, i palić papierosy, to jest to zabieg po pierwsze humorystyczny, a po drugie popkulturowy, bo i Monika Olejnik, i Spa, i obsesyjny polit-poprawny zakaz palenia, który nasza bohaterka chce nonszalancko łamać, to trwałe elementy naszego „tu i teraz”.

ZwB Poza „tu i teraz” wykorzystuje Pan elementy naszej historii (mam na myśli PRL-owskie wątki) w podobnej jak Bareja konwencji. Chyba nie bez powodu pojawia się w Siostrze i byku niejaki Ryszard Ochódzki. Za co lubi Pan Misia?

Z.G. To jest mój kultowy film. Kocham go za wszystko!!! Gdy jakoś tak w latach 80. za czasów pierwszej „Solidarności” komuniści nieopatrznie wpuścili go na krótko do kin, obejrzałem go z kolegą, na sali było może 15 osób. Wyszedłem i przez pół godziny tarzałem się ze śmiechu po trawniku. Chyba się już tak potem nigdy w życiu nie śmiałem.

ZwB Jest w Pana książce zabawna scena ze zmienianiem imienia i nazwiska przez tytułową siostrę Izaurę Bochen, co ma swoje rozliczne konsekwencje. Słyszał Pan, że niedawno odmówiono u nas jakiejś osobie zmiany na James Bond?

Z.G. Nie słyszałem tego, ale ludzie naprawdę krzywdzą swoje dzieci, dając im te rozmaite pretensjonalne imiona. Ta scena ze zmienianiem nazwiska zaświtała mi w głowie, kiedy w Echu Miasta Wrocław, gazecie, którą przez dwa lata dowodziłem, przeczytałem wywiad z szefową wrocławskiego USC. Mój Boże, jak ludzie kombinują z tymi imionami i nazwiskami. Ale to jest wszystko w tym zabawnym rozdziale, tam to opisałem – ku zabawie i przestrodze. Polecam.

ZwB Panie Zbigniewie, przed Panem zapewne trasa i spotkania autorskie. Będzie Pan w Trójmieście?

Z.G. Jak mnie zaprosicie, to przyjadę z rozkoszą.

ZwB To zaraz rozpoczniemy odpowiednie działania i może nam się uda ;-) Jakie są Pańskie plany pisarskie?

Z.G. Niebawem ukaże się w druku wspomniana powieść Spadek, miłość i kradzione samochody, napisana na zamówienie Polskiego Radia Opole i odczytana w 101 odcinkach przez Michała Żebrowskiego. To będzie moja trzecia powieść. Chwilę odsapnę i zabieram się za pisanie dla W.A.B. czegoś nowego. To będzie tekst o tym, jak starzejący się mężczyzna podpisuje cyrograf z diabłem. Z jakiego powodu? I kim jest ten diabeł, bo nie jest takim zwykłym Borutą z piekła? Tego nie zdradzę, bo to oryginalny pomysł.

ZwB Pakt z diabłem? Brzmi obiecująco! Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła J. Świetlikowska

 

Zbigniew Górniak – dziennikarz, reportażysta, felietonista, autor wywiadów w TVP3 i scenariuszy programów publicystycznych (najświeższy to Polacy dla TVP 1). Były redaktor naczelny wrocławskiego „Echa Miasta”. Zadebiutował w 2006 roku powieścią Pulpa fikcyjną. Albo dwa wesela i pogrzeb kapitana Żbika. Siostra i byk to jego druga powieść.