Piszę książki, by czytelnik czerpał z nich przyjemność

18.05.2009

ZwB Witamy Jeffery'ego Deavera, mistrza thrillera psychologicznego, autora przeszło dwudziestu powieści, niezwykle i zasłużenie popularnego na całym świecie. Już za parę dni na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie będzie Pan po raz kolejny spotykał się z polskimi czytelnikami. To dla Pana fanów wspaniała okazja, by spotkać się z Panem osobiście. Co Pan lubi w spotkaniach promocyjnych? A co w nich jest najgorszego?

Jeffery Deaver Dzień dobry. Spotkania z czytelnikami są najwspanialsze! Najgorsze jest oczywiście zmęczenie związane z podróżami, które nieraz są bardzo długie.

ZwB Napisał Pan wiele wspaniałych książek. To ogromna praca. Ile czasu musi Pan poświęcać na gromadzenie materiałów potrzebnych do stworzenia powieści? A ile zajmuje Panu samo pisanie?

J.D. Zanim napiszę choćby jedno słowo, zazwyczaj spędzam około ośmiu miesięcy na poszukiwaniu materiałów dotyczących tematu, którym zamierzam się zajmować. Pierwszy szkic to zazwyczaj 150250 stron. Zawieram w nim każdy zwrot akcji, opisuję każdego bohatera, każdą wskazówkę i wątki poboczne. Przygotowanie tego pierwszego szkicu i poszukiwanie materiałów oraz zapoznawanie się z nimi to praca na pełen etat. Mimo takiego drobiazgowego przygotowania bardzo wystrzegam się, by nie wstawiać do powieści niczego poza tym, co popycha akcję do przodu. Uważam, że wielkim grzechem jest traktowanie czytelnika jak idiotę i podsuwanie mu zbyt wielu wskazówek. Kiedy zakończę pracę wstępną, pisanie zajmuje mi już tylko około dwóch miesięcy.

ZwB Ma Pan charakterystyczny, oryginalny styl. Jak Pan go osiągnął?

J.D. Metodą prób i błędów... Na podstawie moich wczesnych powieści można stwierdzić, że w dużej mierze były one podporządkowane postaciom, co oznacza, że miały one oczywiście fabułę, ale często wprowadzałem do niej dygresje, by przyjrzeć się tym postaciom i dowiedzieć się czegoś o ich życiu. Kiedy jednak w pewnym momencie zacząłem częściej wprowadzać do fabuły większą liczbę zwrotów akcji i dodatkowe wątki (ponieważ tak skonstruowane książki sam wolę czytać), okazało się, że czytelnikom bardziej odpowiada taki rodzaj pisania. W ten sposób stworzyłem własną niszę. I chyba w niej pozostanę. Zawsze należy zadawać sobie pytanie, czy zmiany w warsztacie są potrzebne. Prawidłowa odpowiedź brzmi – tylko wtedy, gdy można dzięki temu stworzyć lepszy produkt dla czytelnika.

ZwB Jest Pan niezaprzeczalnie mistrzem gatunku. Wygodnie rozsiadł się Pan w swojej niszy. Czy zechce Pan kiedykolwiek spróbować czegoś zupełnie nowego? Może inny gatunek literacki?

J.D. Rozczaruję Pana ;-) Nie, nie mam absolutnie takiej potrzeby. Co więcej, nawet nie pragnę zmieniać kierunku. Kocham pisać thrillery. Moi czytelnicy właśnie za to mnie uwielbiają. Moim obowiązkiem jest dawanie czytelnikom tego, czego ode mnie oczekują. Poza tym nie uważam, by jakikolwiek gatunek był lepszy od innego. Po prostu każdy gatunek ma nieco inny cel. Ważne jest to, czy dobrze piszemy, a nie w jakim gatunku się zrealizujemy. Ważne jest to, czy autorowi udało się przekazać czytelnikowi to, co chciał!

ZwB Naprawdę nie kuszą Pana inne możliwości? Po Błękitnej pustce sądząc, jest Pan zafascynowany komputerami. Może więc jakiś scenariusz gry komputerowej?

J.D. Nie, książki mi w zupełności wystarczą. Poza tym świat komputerów tak szybko gna do przodu, że moja wiedza, którą nabyłem w trakcie przygotowań do tej książki, bardzo szybko się zdezaktualizuje.

ZwB A gdyby był Pan hakerem...

J.D. Och, od razu wróciłbym w czasy edukacji akademickiej, by zmienić swoje oceny! Chociaż, jak sobie o tym pomyślę, to byłoby raczej niemożliwe. Kiedy uczęszczałem na zajęcia, o komputeryzacji nawet nie słyszano. Moje akta z ocenami stały więc pewnie gdzieś na półkach w ogromnym archiwum, a nie były zapisane w sieci...

ZwB Wspomniałem o hakerze oczywiście nie bez powodu. Jedna z ostatnich książek, jakie się u nas ukazały, to Błękitna pustka. Uwielbiam tę książkę! Przede wszystkim za trafną wizję naszych czasów.Komputery są wszędzie, a my zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, co może się stać, gdy stracimy kontrolę nad siecią. Nie jesteśmy bezpieczni. Jesteśmy też zależni, bo bez komputerów nie umiemy już żyć. W książce pokazuje Pan, jak zgubna jest ta zależność. Co zainspirowało Pana do tego, by narzędziem zbrodni był komputer?

J.D. Dziękuję za komplement. Często jestem pytany o to, co konkretnie inspiruje mnie do napisania takiej, a nie innej opowieści. Moją inspiracją zawsze jest chęć zabrania czytelnika w jak najbardziej ekscytującą podróż. W tym wypadku podróż miała być przesyconą poetycką grozą wyprawą w cyber-świat. Nie szukam natchnienia, przeglądając czasopisma czy oglądając godzinami telewizję. Przeciwnie, najczęściej siadam spokojnie w pokoju, próbując stworzyć coś, co będzie pasowało do archetypicznej powieści Deaverowskiej. Takiej, w której będzie miejsce na silne, lecz niepozbawione wad postacie głównych bohaterów. Gdzie będzie miejsce dla okrutnego bezwzględnego przeciwnika o psychopatycznym rysie osobowości. Takiej powieści, której czytelnik zostanie zaskoczony wieloma zwrotami akcji.

Błękitna pustka też powstała w taki sposób. Choć oczywiście może się wydawać, że dotyczy ona tylko i wyłącznie cyber-przestępczości, tak nie jest. Jest to bardzo typowa dla mnie powieść. Pomyślałem, że takie poczucie osaczenia i bezsilności, wynikające z faktu, że ktoś bez trudu może poznać wszystkie szczegóły naszego życia, jest fascynujące. No i od razu przyszło mi do głowy, że lepszego negatywnego bohatera od hakera nie znajdę. Miałem nadzieję, że ludzie po przeczytaniu tej książki będą się bali zasiąść do komputera.

ZwB Oj, chyba się to Panu udało ;-) Szczegółowe opisy cyber-świata są mocną stroną Błękitnej pustki. Czy konsultował Pan swoją pracę z ekspertami w tej dziedzinie, czy opierał się Pan na własnych materiałach?

J.D. Chcę być wiarygodny dla czytelnika. Rys prawdy w książce, będący pochodną intensywnych badań i przygotowań do publikacji, jest niezwykle ważny. Oczywiście przeładowanie książki detalami może mieć niekorzystny wpływ na płynność narracji i takie niebezpieczeństwo istnieje. Mam nadzieję jednak, że udało mi się zachować równowagę. Przy pisaniu Błękitnej pustki rozmawiałem oczywiście z kilkoma hakerami, ale tak naprawdę lwią część pracy wykonałem sam, przeczesując internet, czytając specjalistyczne publikacje i prasę. Zawsze podkreślam, że mimo tej żmudnej pracy, ten jej etap sprawia mi niesamowitą frajdę.

ZwB Internet ułatwia Panu pracę nad materiałami?

J.D. Zawsze staram się zdobyć dokładne informacje na temat wszystkiego, o czym chcę pisać. Informacje zdobywam wszędzie. Internet to oczywiście wspaniałe źródło, ale trzeba z niego umieć zdrowo i wybiórczo korzystać. Nie można być bezkrytycznym. Sprawdzone źródła internetowe są jednak tak samo wiarygodne, jak zbiory biblioteczne czy archiwa uniwersyteckie. Jak już mówiłem, zdobywanie wiedzy jest super, o ile nie zdominuje opowiadania. Sztuką jest takie przedstawienie tej wiedzy, by książka nie zmieniła się w rozprawę naukową, ale by jednocześnie była wiarygodna.

ZwB To bardzo dobra wskazówka dla osób, które chcą rozpocząć pisanie własnych książek. Ma Pan jeszcze inne na podorędziu?

J.D. Mogę dać tylko dwie, które w zasadzie odnoszą się do wszystkiego, co robimy w życiu. Po pierwsze piszcie tylko to, co lubicie pisać. A po drugie nigdy się nie poddawajcie! Porażka to nie koniec. To tylko chwilowe kłopoty, a nie koniec kariery.

ZwB A czy słucha Pan innych, gdy pisze? Czy w ogóle dyskutuje Pan podczas procesu twórczego?

J.D. Czasami wspominam o tym, nad czym pracuję, ale raczej niechętnie. Jednak poza redaktorami nikt nie ma dostępu do książek, nad którymi pracuję. Tak naprawdę jestem otwarty na ich sugestie dotyczące książki, ale nie przyjmuję wszystkich uwag i nie jestem dobrym graczem zespołowym.

ZwB Jedną z cech Pana pisarstwa, która mi się najbardziej podoba, jest to, jak kreuje Pan wzajemne interakcje między bohaterami, oraz fakt, że Pana bohaterowie mają indywidualne podejście do kwestii rozwiązywania śledztwa. Czy ma Pan swoją ulubioną postać? Która z nich najbardziej przypomina Pana?

J.D. Nie ma chyba żadnej postaci, którą lubiłbym bardziej niż pozostałe. Lincolna znam lepiej niż innych bohaterów, bo powstało o nim wiele powieści. Za każdym razem jednak, kiedy siadam do napisania nowej powieści, staram się najbardziej jak to możliwe wejść w umysł swojego bohatera. No i jeszcze jedno – nigdy nie piszę na podstawie własnych doświadczeń. Oczywiście, jakoś się do nich odnoszę, to nie do uniknięcia.

ZwB Mnie bardzo się podobają Pana kobiece wyraziste bohaterki. Czy to trudne, stworzyć takie postacie?

J.D. Jednym z najważniejszych zadań każdego autora jest stworzenie wiarygodnych postaci, a ponieważ w każdej książce można spotkać całą galerię postaci pochodzących z różnych środowisk, kultur i w różnym wieku, to zadaniem pisarza jest zakasanie rękawów i ciężka praca, by stać się tą osobą, bez względu na to, jak trudne by to było. Wymaga to badań, wyostrzonej intuicji i pewnej dozy empatii. Ten proces jest jednak niezwykle fascynujący. Poznajemy różne kultury poprzez różne osobowości. Uwielbiam to!

ZwB Wydawałoby się, że skoro jest Pan prawnikiem, to przede wszystkim tego środowiska będą dotyczyły Pana książki. Nie pisze Pan jednak thrillerów sądowych, ale raczej książki, w których dużą rolę odgrywają psychologia, antropologia sądowa, kryminologia. Co sprawiło, że nie zajął się Pan materią prawniczą?

J.D. Jak już wspominałem, najważniejsze dla mnie jest to, by dać czytelnikom coś, co sprawi im przyjemność. Oni płacą za moje książki ciężko zarobionymi pieniędzmi, moim obowiązkiem jest więc dać im to, co im się spodoba. Wiem, że rodzaj pisarstwa, który uprawiam, przypadł im do gustu. Lubią akcję rozgrywającą się w stosunkowo krótkim czasie, wielowątkową, wyścig z czasem, lubią mechanizm tykającej bomby. Thrillery prawnicze zaś wymagają rozłożenia w czasie... to nie spełnia oczekiwań moich czytelników.

ZwB A jakie książki spełniają Pana oczekiwania? Co Pan teraz czyta?

J.D. Niestety, nie czytam obecnie tak dużo, jakbym chciał. A jak czytam cudze książki, to nie mogę się powstrzymać od zdekonstruowania fabuły... Tak poważnie, jak powiedziałem, na tym etapie kariery nie czytam zbyt wiele. Piszę jedną powieść rocznie, dodatkowo kilka opowiadań. To sprawia, że pisanie jest dla mnie pracą na etat i nie mam zbyt wiele czasu, by czytać powieści innych autorów. Oczywiście, kiedy piszę, czytam ogromne ilości materiału popularnonaukowego, relacji z badań i publikacji naukowych. Nie chcę jednak, by styl innych pisarzy wpływał w czasie pracy na mój. Teraz też nie czytam niczego dla przyjemności, jestem na etapie gromadzenia materiałów do następnej książki.

ZwB  A co to będzie?

J.D. Na razie musi to pozostać tajemnicą.

ZwB Jakie są Pana ulubione postacie literackie?

J.D. Jest ich wiele. Do kanonu zaliczę z pewnością pannę Marple, Sherlocka Holmesa, Doca Savage’a, Jamesa Bonda, Matta Helma, Mike’a Hammera. Ale nieodmiennie moją absolutnie ulubioną postacią pozostaje George Smiley z powieści Johna Le Carrego.

ZwB A jacy autorzy mieli na Pana największy wpływ?

J.D. Jeśli chodzi o literaturę kryminalną i dreszczowce, to z pewnością muszę wymienić Thomasa Harrisa, Johna Le Carrego, Barbarę Vine, Iana Fleminga, Georgesa Simenona, P. D. Jemes. A jeśli chodzi o literaturę jako taką, to powinienem wspomnieć o Saulu Bellowie, Williamie Percym, Johnie Cheeverze, Johnie Updike’u, Marku Helperinie, Gabrielu Garcii Marquezie, Johnie Smileyu, Theodorze Dreiserze, Joyce Carol Oates. Z kolei moi ulubieni poeci to Richard Wilbur, William B. Yeats, Wallace Stevens, Robert Pinsky i Robert Frost.

ZwB Och, Pana fascynacje literackie to materiał na kolejny wywiad! Myślę, że nasi czytelnicy będą mieli wiele tematów do rozmowy z Panem w czasie Targów w Warszawie. Bardzo dziękuje za wielowątkową, trzymającą w napięciu rozmowę z zaskakującymi zwrotami akcji.

 Wywiad przeprowadził Piotr Bucki  

 

Książki Jeffery'ego Deavera na ZwB

 

Jeffery Deaver w Polsce:

Piątek, 22 maja, godz.18:00
EMPiK Junior w Warszawie
ul. Marszałkowska 116/122

Sobota, 23 maja, godz. 14:00
54. Międzynarodowe Targi Książki Warszawie
stoisko Prószyński i S-ka
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1