Dzień jest za krótki, by zrobić wszystko, co bym chciał

28.06.2009

ZwB Jesteś pisarzem, redaktorem, a także grafikiem komputerowym i muzykiem. Ile godzin ma twój dzień pracy?

John Everson Dzień jest za krótki, by zrobić wszystko, co bym chciał! Ale spokojnie, przecież nie robię tego wszystkiego jednocześnie. Mam normalną pracę zarobkową, a na dodatek jestem ojcem, więc zostaje mi tylko kilka godzin na te moje wszystkie artystyczne działania po położeniu syna do łóżka. Ale wtedy lubię potworzyć coś nowego. Przez miesiąc czy dwa redaguję antologię, potem tworzę stronę internetową, a jeszcze później projektuję okładkę. Gdy to kończę, zabieram się za pisanie opowiadania albo powieści. Muszę przyznać, że nie miałem w ostatnich latach zbyt wiele czasu na tworzenie muzyki, bo zajęty byłem głównie pisaniem.

ZwB Czy muzyka inspiruje cię do pisania? Jaką muzykę tworzysz?

J.E. Muzyka inspiruje całe moje życie! Nie lubię nic robić bez słuchania muzyki. Można powiedzieć, że muzyka była i pozostaje moją pierwszą miłością. Moja żona wie o tym! Komponowałem już, zanim zacząłem pisać. I choć zrezygnowałem z kariery muzyka, wciąż jestem z muzyką jakoś związany. Byłem na przykład przez 20 lat krytykiem muzycznym w lokalnej gazecie – prowadziłem kolumnę z recenzjami płyt w latach ’80 i ’90.

Jaką muzykę tworzę? Nazwijmy to popem – utwory z chwytliwymi melodiami. Nieważne, czy brzmi to hardrockowo, czy jak techno, czy jak gumiaste piosenki dla nastolatek, ważne, żeby słuchacz nie mógł się uwolnić od tego kawałka. Przeskakuję z Erasure czy Britney Spears do Silverchair, a potem Madonnę zamieniam na The Cult albo Led Zeppelin – wszystko w rytmie serca.

Odkąd nauczyłem się grać na klawiszach, większość moich utworów brzmi jak techno-pop, ale skomponowałem też sporo piosenek z akompaniamentem gitarowym, a nawet parę kawałków instrumentalnych. Napisałem też kilka lat temu muzykę do wystawianej w Chicago śmiesznej sztuki o dwóch seryjnych mordercach, którzy się zakochali. Na mojej stronie internetowej możecie wysłuchać fragmentu zatytułowanego The Jackie Sexknife Show i kilka innych kompozycji mojego autorstwa.

ZwB A czego lubisz słuchać? Słuchasz czegoś podczas pracy?

J.E. W latach szkolnych uczyłem się, słuchając muzyki, i teraz też potrzebuję jej jako tła do pisania. Gdy pracuję, lubię słuchać ambientowy dreampop, … muzykę takich wykonawców, jak Cocteau Twins, Tanya Donelly, This Mortal Coil, Sleepthief, Delerium, Conjure One, Loreena McKennitt… Ale włączam też The Cure, Miss Kittin, New Order albo – gdy tworzę akurat szczególnie krwawe sceny – coś mocniejszego, w stylu Smashing Pumpkins, Trouble czy Roba Zombiego.

ZwB Kiedy postanowiłeś zostać pisarzem? I dlaczego?

J.E. Gdy chodziłem do szkoły podstawowej, namiętnie czytałem książki z biblioteki. I zawsze chciałem sam tworzyć takie historie, by sprawiać ludziom taką samą przyjemność, jaką dawali mi pisarze, których poznawałem dzięki swym literackim eskapadom. Książki to moja druga miłość, zaraz po muzyce. Napisałem kilka opowiadań w szkole średniej i podczas studiów, ale w tamtym czasie pisałem więcej wierszy i piosenek niż tekstów prozatorskich. Byłem na kierunku dziennikarskim, więc szybko postanowiłem żyć z pisania – zastanawiałem się jedynie, czy to ma być pisanie tekstów literackich czy raczej dziennikarskich. Jestem szczęśliwy, że po ponad 15 latach pisania opowiadań zaczęły się też ukazywać moje powieści, i w końcu mogę powiedzieć, że tworzenie literatury to w moim przypadku coś więcej niż zwykłe hobby.

ZwB Dlaczego piszesz horrory?

J.E. Ze strachu? Nie wiem… Gdy dorastałem, moje zainteresowania zaczęły się koncentrować na fantastyce naukowej, zahaczającej czasem o kryminały i opowieści o duchach. Nawet pierwsze horrory, jakie czytałem, można zaliczyć do SF. Pamiętam, że ogromne wrażenie zrobiła na mnie powieść Stephena Kinga Podpalaczka, w której elementy fantastyki naukowej związane ze zdolnościami paranormalnymi przeplatają się ze znanymi z horrorów skutkami wykorzystania tych zdolności. Później, gdy zacząłem układać własne historie, snułem je zawsze wokół jakiegoś makabrycznego elementu, porzucając wcześniejsze próby pisania o Obcych, statkach kosmicznych i odległych cywilizacjach i koncentrując się na czymś bardziej przerażającym. To po prostu okazało się mi w sposób naturalny bliższe.

ZwB Czy możesz opowiedzieć nam o swoich ulubionych horrorach?

J.E. Jest dziś bardzo wielu pisarzy tworzących horrory, próbujących odkrywać nowe terytoria. Horror jest typem literatury opartym w dużej mierze na utartych schematach, podobnie jak romans. A właściwie jak wiele innych podgatunków. Wynika to po prostu z tego, że czytelnicy oczekują określonych elementów w danym typie twórczości.

Sednem horroru jest  odwieczna walka dobra ze złem. Bohaterowie zmierzyć się muszą z niespodziewanymi i przerażającymi sytuacjami – i wychodzą z nich zazwyczaj zwycięsko. Z tego punktu widzenia horror jest dość przewidywalny. Jest jednak wielu pisarzy mieszających gatunki, tworzących horrory-thrillery, horrory fantastyczno-naukowe, horrory z elementami kryminału. Nawet nowy gatunek, jakim jest „paranormalny romans”, ma tak naprawdę korzenie w horrorze, jako że paranormalny element zaczerpnięty przecież jest z klasycznych dla horroru archetypowych postaci, jak wampiry czy wilkołaki. Gatunek ten nie jest tak krwawy i przerażający jak zwykły horror… ale inspiracja pochodzi z jego „mroku” właśnie.

Moje ulubione horrory to chyba te, które czytałem jako nastolatek i student. Wczesna twórczość Clive’a Barkera – Potępieńcza gra, Wielkie Sekretne Widowisko, Kobierzec. I klasyczne pozycje Stephena Kinga, jak Smętarz dla zwierzaków, Carrie, Podpalaczka, To, Bastion. Autorzy ci pokazali, jak daleko można się posunąć we współczesnym horrorze w tworzeniu niesamowitych postaci, w języku i stylu. Uwielbiam też wszystkie książki Anne Rice, ale najbardziej podobają mi się jej niekonwencjonalne teksty, takie jak Krzyk w niebiosa, Biesiada wszystkich świętych czy Ucieczka do Edenu oraz oczywiście Wampir Lestat and Godzina czarownic. W ostatnim dziesięcioleciu odkryłem całkowicie uzależniające powieści Neila Gaimana, tworzącego dowcipne i poetyckie, lecz jednocześnie bardzo mroczne historie fantastyczne (Neverwhere jest po prostu genialne), oraz Edwarda Lee, zabierającego czytelnika w niesamowitą podróż na sam szczyt przerażenia w powieściach Incubi, Flesh Gothic, Slither and City Infernal.

ZwB Lubisz filmowe horrory?

J.E. Jestem ogromnym fanem takich filmów. Dorastałem, oglądając wszystkie hollywoodzkie horrory, i od tamtej pory szukam dziwnych filmów z surrealistyczną atmosferą. Odkryłem więc europejskie horrory z lat ’70. Uwielbiam twórczość włoskiego reżysera Dario Argento (Phenomena, Suspiria i Inferno to trzy ulubione przeze mnie jego filmy). Bardzo mi się podoba atmosfera dzieł francuskiego reżysera Jeana Rollina (np. Living Dead Girl), wynikająca z połączenia erotyzmu i wampiryzmu. Mam też wybór filmów Mario Bavy i Lucio Fulciego. Chciałbym uzupełnić swe zbiory o filmy takie, jak erotyczny Vampyres, Jose Ramona Larraza. A z nowszych rzeczy wyróżniam mroczne dzieła Hiszpana Guillermo del Toro.

ZwB Wróćmy do literatury. Wolisz pisać powieści czy opowiadania?

J.E. Większą przyjemność sprawia mi chyba pisanie opowiadań, po prostu dlatego, że szybciej można je skończyć. Zapewniają „błyskawiczne zadowolenie”, można je napisać w całości, od początku do końca, w jeden dzień. Doceniam szczegółowość, głębię i wszelkie możliwości, jakie daje pisanie powieści, ale tworzenie tego gatunku jest bardzo męczące, przede wszystkim dlatego, że zajmuje wiele miesięcy (a czasem lat). Dużo trudniej zapanować nad tą bestią i dla jej zaspokojenia potrzeba o wiele więcej krwi pisarza niż w wypadku opowiadania.

ZwB Bardzo mi się podobały obie twoje powieści, zarówno Demoniczne przymierze, jaki Ofiara. Opowiedziałeś już nam w swym artykule Podróż z demonami o tym, jak powstały te książki. A czy planujesz ich ciąg dalszy?

J.E. Mam nadzieję, że kiedyś napiszę trzecią cześć tego cyklu. Ale póki co nie mam jeszcze wymyślonej fabuły czy choćby jej zarysu, tylko kilka luźnych pomysłów. Od ukończenia Ofiary napisałem już jedną książkę, a kilka innych jest na różnych etapach zaawansowania. I żadna z nich nie nawiązuje do wymienionych przez ciebie tekstów. Ale chcę kiedyś wrócić do miejsca, gdzie to wszystko się zaczęło…

ZwB Sądząc po tym, co napisałeś w Ofierze, lubisz bary i kluby, w których grany jest mroczny, gotycki rock.

J.E. Uwielbiam takie miejsca! Są doskonałym połączeniem obu moich wielkich miłości – muzyki i horroru. Akcja Ofiary zaczyna się w jednym z moich ulubionych klubów gotyckich, w Elysium, w teksaskim Austin, odwiedzanego przeze mnie wielokrotnie w ostatnich latach.

ZwB Twoje powieści pełne są duchów, demonów, żywych trupów. Wierzysz w ich realne istnienie?

J.E. Jestem sceptykiem. Chciałbym wierzyć w istnienie istot nadnaturalnych, ale póki ich nie zobaczę, musi mi wystarczyć wymyślanie historii o nich.

ZwB Dlaczego w twoich powieściach jest tyle krwi, perwersji seksualnych, przemocy?

J.E. Opisuję po prostu rzeczywistość. Czy ludzie nie odprawiają w piwnicach swych domów rytuałów wzywania demonów polegających na patroszeniu ciał ofiar? Nie mów mi, że jestem w tym odosobniony…

A poważnie mówiąc… Według mnie fikcja literacka służy do opisywania rzeczywistości różniącej się bardzo od naszej własnej. Tematem horroru jest w końcu zbrodnia i kara. Dobro i zło. Seks i zbrodnia są w naszym społeczeństwie „karane”, tworzą więc naturalną kombinację dla horrorów. Wszyscy pragniemy seksu i wszyscy boimy się jego konsekwencji. Doprowadzam po prostu tę myśl do skrajności, chcąc dać czytelnikom (krwawą!) rozrywkę – inni pisarze wykorzystują w tym samym celu psychopatów z pistoletami w dłoniach albo nieszczęśliwych kochanków…   

ZwB W przyszłym roku ma się ukazać w Polsce tłumaczenie twojej książki Igły i grzechy. Zapowiesz ją?

J.E. To zbiór moich najlepszych opowiadań z ostatnich piętnastu lat. Jestem z tej książki naprawdę dumny. Zawiera zarówno teksty nowe, jak i takie, które pierwotnie były publikowane  w czasopismach i antologiach. I wiele z nich opowiada o piekielnym życiu pozagrobowym. Jedno z ostatnich opowiadań, Letting Go, którego akcja rozgrywa się w otchłani będącej zarówno niebem, jak i piekłem, było nominowane w ubiegłym roku do Bram Stoker Award. Gdy przygotowaliśmy najnowsze wydanie tego zbioru, usiadłem i pomyślałem sobie: „Tak, to jest to. Nie muszę już więcej pisać opowiadań”. I szczerze powiem, że od tamtej pory – czyli od dwóch lat – stworzyłem tylko dwa nowe opowiadania, z czego jedno we współpracy z innym autorem.

ZwB Jakie są twoje pisarskie plany?

J.E. Moje plany? Będę pisał, jak sądzę! Bardzo lubię być pisarzem, bo zawsze gdy zaczynam pisać, zaczyna się jakby „nowa gra". Nie wiem, nad czym będę jutro pracował, ale wiem, że będzie to coś zupełnie nowego.

Jak wspomniałem, skończyłem już trzecią powieść, która ukaże się niedługo – nosi tytuł The 13th. Najpierw pojawi się limitowana wersja w twardej okładce,  a jesienią książka trafi do księgarń jako paperback. A teraz pracuję nad czwartą powieścią, zatytułowaną Siren. Będzie się różnić od dotychczasowych. Choć będzie pełna seksu i grozy, to miejsce demonów zajmie stworzenie mitologiczne. Syrena. Przeniesiona do naszych czasów. Będzie to opowieść o akwafobie, człowieku bojącym się pływać, kuszonym przez prawdziwą syrenę do przekroczenia granicy zdrowego rozsądku i wskoczenia do oceanu. Ciężko haruję nad tą książką. Powinna być gotowa na koniec lata – za kilka tygodni.

ZwB Lubisz rozmawiać z czytelnikami swych książek?

J.E. Uwielbiam to robić. Jestem zachwycony faktem, że tylu ludzi czyta moje powieści i opowiadania i że im się one podobają. To niesamowite.

ZwB Dlaczego twoim zdaniem ludzie czytają horrory?

J.E. Bo uwielbiają przypływ adrenaliny powodowany przez strach. I znajdują w nich potwierdzenie, że choćby ich życie było naprawdę złe, to i tak nie jest to tak przerażające jak… to, co czytają.

ZwB Na koniec chcę cię zapytać, za kogo przebierzesz się na tegoroczne Halloween?

J.E. Raczej nie przebiorę za nikogo… Uwielbiam Halloween, ale nie przebieram się od czasu collage’u. Choć czasem chciałbym, by ktoś pomógł mi ucharakteryzować się na prawdziwego zombie.

ZwB Wiem, że dużo jeździsz po Stanach i spotykasz się z fanami horrorów. Dziękuję, że mimo to znalazłeś czas na ten wywiad.

J.E. Ja również dziękuję ci za rozmowę. Ale przede wszystkim dziękuję za lekturę moich dziwnych, mrocznych opowieści!

Wywiad przeprowadził Bibliotekarz

 

Książki Johna Eversona na ZwB

Najmroczniejsze opowieści Johna Eversona

Dzień jest za krótki, by zrobić wszystko, co bym chciał - wywiad z Johnem Eversonem