Piszę bajki dla dorosłych

28.08.2009

Zbrodnia w Bibliotece Jest Pani w Polsce bardzo chętnie czytaną autorką. W Rosji Pani książki biją rekordy popularności. Kilkakrotnie otrzymała Pani tytuł Pisarza Roku. Jak udało się Pani osiągnąć taki sukces? 

Daria Doncowa Piszę bajki dla dorosłych. W moich książkach wszystko dobrze się kończy. Nawet jeśli zakończenie zapowiada się niewesoło – ktoś został zabity, kogoś za to ukarano, czytelnik nie odnosi wrażenia, że sprawy kiepsko stoją. I to jest najważniejsze. Moja tajemnica jest prosta: chcę dać ludziom nadzieję na szczęście i energię do działania. Jestem pisarzem ludowym – nie dlatego, że taka ze mnie wielka pisarka, lecz dlatego, że piszę dla ludzi. Dla dziesiątków i setek tysięcy mężczyzn i kobiet, którzy chodzą ulicami, jeżdżą metrem, mają niezbyt wysokie dochody i mnóstwo problemów. Nie darmo nazywają mnie „tabletką na depresję” – kłamię jak najęta w swoich książkach, ale to kłamstwo niesie ratunek odbiorcom powieści. Staram się, aby życie codzienne mojego czytelnika tak mu nie ciążyło, faszeruję go optymizmem.

ZwB No właśnie, czytelnicy podkreślają, że Pani książki mają właściwości antydepresyjne, budzą pozytywne emocje. Skąd w Pani tyle życiowego optymizmu?

D.D. No cóż, samopoczucie każdego człowieka zależy tylko od niego samego. Można rwać sobie włosy z głowy albo nie, gdy złamie się obcas. Nieszczęście w życiu przytrafia się raz albo dwa, wszystko inne – odejście męża do innej, niska pensja, dziecko zbierające same jedynki w szkole, brak możliwości kupienia takiego mieszkania jak ma koleżanka – to, wierzcie mi, głupstwa. W każdej sytuacji można znaleźć jakieś pozytywy, ale nikt tego nikogo nie nauczy. Jeśli człowiek pozwala sobie na depresję, to jego życie będzie okropne. Trzeba spróbować spojrzeć na sytuację z drugiej strony, mnie, na przykład, pomaga myśl, że bywało o wiele gorzej. I jeszcze coś. Czasem człowiek czuje się samotny, ogarnia go niekomfortowe uczucie „bycia nikomu niepotrzebnym”, u większości ludzi szybko mija, ale tym, którzy wpadli w depresję, chcę powiedzieć: „Drodzy moi, bardzo was kocham”.

ZwB W ciągu dziesięciu lat napisała Pani sto powieści. Jak Pani tego dokonała? Z pewnością jest Pani bardzo pracowitą osobą…

D.D. Żeby w ciągu miesiąca powstała książka, muszę pisać dwadzieścia stron dziennie. Śpię teraz po pięć godzin na dobę, dzięki czemu mój dzień znacznie się wydłużył – jak w dzieciństwie. Od siódmej rano do czwartej po południu piszę, codziennie wyrabiam swoją normę. Ciągle powtarzam: pisarz musi mieć siedzenie z ołowiu. Czasem chce się wstać, wypić herbatę, pójść na spacer, a żelazny „postument” ciągnie z powrotem na krzesło. To nie są moje słowa, ale tak właśnie żyję.

ZwB Wygląda więc na to, że praca pisarza jest ciężką, wielogodzinną harówką. Czy wobec tego pozwoliła sobie Pani na chwilę relaksu po wydaniu setnej książki?

D.D. Owszem, wydawnictwo Eksmo zorganizowało dużą imprezę w teatrze „Et Cetera”! Przedstawiciele mediów, z którymi pozostaję w ciepłych stosunkach, otrzymali sto „Oscaromopsów” – były to figurki w złotym kolorze, składające się z dwóch części: dolna przedstawiała Oscara – amerykańską nagrodę filmową, a górna – mopsa przyciskającego do siebie łapami książkę.

ZwB To musiała być fantastyczna impreza! A jak wygląda Pani zwykły dzień? Czy wszystko podporządkowuje Pani pisaniu?

D.D. Jak już wspomniałam, codziennie od siódmej do czwartej piszę swoje dwadzieścia stron. Potem jadę do telewizji albo radia, rozmawiam z dziennikarzami. Późnym wieczorem zajeżdżam do sklepu i robię zakupy. Koło północy wracam do domu.

ZwB Skąd bierze Pani pomysły na kolejne, niesamowite fabuły?

D.D. Akurat na to pytanie nie mam odpowiedzi, nie dlatego, że nie chcę odpowiadać, ale dlatego, że sama nie wiem. Zmyślam historie i dostaję za to pieniądze.

ZwB Jakie były początki pisania? Co zadecydowało o tym, że została Pani pisarką?

D.D. Urodziłam się w rodzinie znanego pisarza Arkadija Wasiljewa. W dzieciństwie widziałam, jak ojciec ciężko pracuje, wtedy postanowiłam, że to nie dla mnie. A potem nastąpił przełomowy moment w moim życiu. Gdy miałam 45 lat, zdiagnozowano u mnie raka. Przeszłam cztery operacje jedna po drugiej, onkolodzy nie wierzyli, że będę zdrowa. Pewnego dnia mąż przyniósł mi do szpitala książkę Dwanaście prac Herkulesa, wydaną w dużym formacie, i oświadczył: „Co się tak zadręczasz? Ciągle mówiłaś, że nie masz jak pisać. Więc pisz, i tak spędzisz tu jeszcze pół roku. Koniec z obijaniem się!” .Do dzisiaj piszę, półleżąc na łóżku, a książka służy mi jako biurko.

ZwB To rzeczywiście niezwykła historia. Mąż miał znakomity pomysł! W Rosji jest Pani uważana za twórczynię kryminału humorystycznego. W Polsce styl i klimat Pani powieści porównuje się do twórczości Joanny Chmielewskiej. Dlaczego wybrała Pani na ten gatunek?

D.D. Przeczytałam bardzo dużo kryminałów w różnych językach i dobrze rozumiem ten gatunek. Gotowa jestem podpisać się pod słowami autorki powieści kryminalnych Tatiany Polakowej: „Człowiek, który przeczytał sto kryminałów, sam może napisać sto pierwszy”. Za każdym razem, gdy słyszę pytanie: „Nie miałaby pani ochoty napisać czegoś innego?” – nie mogę wyjść ze zdziwienia. Zastanawiam się, dlaczego nikt nie zwraca się z prośbą do Mai Plisieckiej: „Maju, moja droga, tak wspaniale pani tańczy Jezioro łabędzie, może zaśpiewa nam pani arię Aidy?”. Tak właśnie jest w moim przypadku – mogę tańczyć tylko Jezioro łabędzie, arii nigdy nie zaśpiewam. Romansów nie mogę pisać – ogarnia mnie śmiech. Ekonomia i polityka – to nie moje tematy. Widocznie sądzone jest mi pisać tak, jak odbieram świat, a odbieram go właśnie w tym gatunku.

ZwB Czy oprócz pisania powieści kryminalnych lubi je Pani też czytać? Czy ma Pani swoich ulubionych autorów?

D.D. Oczywiście, bardzo lubię książki Tatiany Ustinowej, Aleksandry Marininej, Tatiany Polakowej. A tak w ogóle moje fascynacje literackie zmieniały się z biegiem lat. John Galsworthy, Charles Dickens, Charlotte Brontё, Jane Austen…

ZwB Czy Pani bohaterki mają coś z Pani? Dasza Wasiljewa nosi nawet Pani nazwisko panieńskie…

D.D. Dasza Wasiljewa ma moją rodzinę, Eulampia Romanowa – moje psy, Wiola Tarakanowa jest pisarką, a Iwana Poduszkina obdarzyłam moim dzieciństwem.

ZwB A jeśli chodzi o Pani imię… Zmieniła je Pani, gdy zaczęła pisać. Dlaczego?

D.D. Agrypina to imię, które źle się zapamiętuje. A w połączeniu z moim imieniem odojcowskim Arkadjewna wychodzi coś strasznego. Miałam już tego serdecznie dość: nazywano mnie przeróżnie – nawet Argentyną! Od dziecka podobało mi się imię Dasza, więc swoją pierwszą bohaterkę nazwałam Darią. Tak mi się spodobał ten pseudonim, że przestałam już reagować na Agrypinę.

ZwB Jest Pani wielką miłośniczką zwierząt. Proszę opowiedzieć o swoich ulubieńcach.

D.D. O, o swoich pupilach mogę opowiadać w nieskończoność! Teraz mieszkają u mnie cztery mopsy, kot brytyjski San Sanycz i żółwiki Cze i Ge. Mopsy Fienia i Kapa. Mula, niestety, zdechła w czerwcu. Wzięliśmy więc dwa szczeniaczki – beżową Musię i czarną Zefirę.

ZwB Zupełnie jak w Pani książce Manikiur dla nieboszczyka, która ukazała się niedawno w Polsce. To pierwsza powieść z serii „Eulampia Romanowa. Śledztwo prowadzi amator”. Czy zdradzi nam Pani, jak dalej potoczą się losy Lampki?

D.D. Lampie będzie się świetnie powodzić, w książce Manikiur dla nieboszczyka zaczęła nowe życie w rodzinie Katii. A w przyszłości czeka ją mnóstwo różnych przygód!

ZwB W jednym z wywiadów przyznała Pani, że pisanie jest przyjemnością, a nie obowiązkiem. Czy znajduje Pani jeszcze czas na jakieś inne pasje?

D.D. Gotuję, robię na drutach, zbieram podobizny mopsów.

ZwB Kolejna pasja znalazła odbicie w pisarstwie, bo napisała Pani kilka książek kulinarnych…

D.D. Bardzo lubię gotować, od dawna zbieram przepisy, ale szkoda mi czasu na długie pichcenie, więc w zasadzie są to przepisy niewymagające dużych nakładów sił i czasu. Do chwili obecnej w wydawnictwie Eksmo wyszły już cztery moje książki kulinarne…

ZwB Ma Pani dużą rodzinę, pasjonującą pracę, ogromną popularność. O czym Pani teraz marzy?

D.D. Może to wyda się dziwne, ale marzę o roli banalnej gospodyni domowej. Marzę, żeby znaleźć się w domu przed północą, w wygodnym szlafroku, nieuczesana, bez makijażu. I żeby zwyczajnie usiąść przed telewizorem i obejrzeć wiadomości.

ZwB A Pani następna książka? O czym będzie? Może ma Pani pomysł na kolejną, szóstą już serię powieści?

D.D. Jeszcze nie. Fabuły następnej książki nie będę zdradzać, mogę tylko zapewnić, że w nowej książce nie znajdziecie scen przemocy i okrucieństwa, żaden zwierzak nie zostanie uśmiercony, i wszystko na pewno skończy się dobrze.

ZwB Pani czytelnicy z pewnością nie będą zawiedzeni. Bardzo dziękujemy za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła Aleksandra Stronka

Newsletter