ZwB Jesteś historykiem, wiele lat pracowałaś w tym zawodzie. Czy nie sądzisz, że historyk jest trochę podobny do detektywa? Obaj starają się odtworzyć przeszłość.
Candice Proctor Ciekawe pytanie! Nigdy o tym w ten sposób nie myślałam, ale możesz mieć trochę racji. To, co zawsze ciągnęło mnie do historii, to ciekawość – chcę wiedzieć, co się rzeczywiście kiedyś działo, dlaczego, jak i przez kogo. Ale ta nauka rzadko daje nam pewność, czy nasza rekonstrukcja przeszłości jest rzeczywiście prawdziwa. A kiedy piszę powieść kryminalną, mam nad wszystkim całkowitą kontrolę, więc gdy Sebastian wyjaśnia fragment przeszłości, związany z jakimś morderstwem, WIE, że ma rację.
ZwB Dlaczego zdecydowałaś się pisać kryminały historyczne?
Candice Proctor Uwielbiam historię, odkąd pamiętam. Gdy byłam dzieckiem, mieszkaliśmy w Hiszpanii i wakacje spędzaliśmy, zwiedzając zamki i przeszukując starożytne ruiny. Mój ojciec był historykiem i potrafił wspaniale opowiadać różne historie, więc przed snem słuchałam opowieści o Alhambrze i Szeherezadzie. Było mi widać przeznaczone napisać doktorat z historii i zostać jej wykładowcą. Dziś już nie uczę, ale wciąż kocham tę naukę.
ZwB Skąd, Twoim zdaniem, taka popularność historycznych kryminałów, którą od jakiegoś czasu możemy zaobserwować?
Candice Proctor Może stąd, że wielu ludzi lubi czuć, że podczas czytania czegoś się przy okazji uczą? A może stąd, że życie postaci z przeszłości wydaje się mniej skomplikowane od naszego? Albo stąd, że miło jest czasem uciec do innej krainy i do innego czasu? Podejrzewam, że powodów poczytności prozy kryminalno-historycznej jest bardzo wiele.
ZwB Zostałaś autorką historycznych kryminałów, bo takie jest zapotrzebowanie rynku? Czy raczej po prostu dlatego, że chciałaś je pisać?
Candice Proctor W Stanach popularność rynkowa kryminałów i thrillerów współczesnych jest jednak większa niż historycznych. Ale ja zawsze wolałam staroświeckie opowieści detektywistyczne, w których nacisk położony jest na psychologiczną analizę i dedukcję, a nie na policyjne procedury czy badania supernowoczesnych laboratoriów kryminalistycznych. Umieszczając mojego detektywa w historycznym otoczeniu, wybrałam to, co lubię, i odrzuciłam to, co mnie nie interesuje. A poza tym, po prostu uwielbiam historię.
ZwB Czytałem wiele powieści spartolonych przez nadmiar zawartych w nich historycznych szczegółów. Tobie udaje się wspaniale wyważyć proporcje między fabułą a historycznym tłem. Jak to robisz?
Candice Proctor Najlepszym sposobem uniknięcia przygniecenia powieści zbyt wielką liczbą historycznych czy opisowych szczegółów jest pamiętanie, że ich obecność musi mieć jakieś uzasadnienie. One są tam w jakimś celu – a tym celem nie powinno być chwalenie się autora swą wiedzą czy badaniami, które przeprowadził na temat danej epoki. Opisy mają wzbogacać akcję, wzmacniać nastrój, ukazywać charakter postaci lub pozwalać czytelnikowi zrozumieć sens danej sceny. Inaczej są tylko balastem niepotrzebnie zwalniającym opowiadaną historię.
ZwB W większości kryminałów najważniejsza jest fabuła. Autor musi zmusić czytelnika do myślenia, podsuwać mu kolejne wskazówki prowadzące do logicznego wyjaśnienia zagadki. Jak długo przygotowujesz się do pisania, ile czasu zajmuje Ci wymyślanie fabuły? Czy fabuła „przychodzi” do ciebie sama, czy stosujesz jakieś specjalne techniki ułatwiające układanie akcji powieści?
Candice Proctor Zbieram materiały przed rozpoczęciem pisania i w jego trakcie. Ale zanim zaczynam pisać książkę, układam bardzo dokładny plan. Zwykle zaczynam od wymyślenia ciekawej ofiary i intrygującego rodzaju śmierci – wychodzę od tego i decyduję, kto zabił i dlaczego, a potem dodaję 4 lub 5 podejrzanych, którzy też mogli mieć motyw do popełnienia zbrodni. Każdy z nich skrywa jakieś tajemnice, więc śledztwo prowadzone przez Sebastina przypomina obieranie kolejnych warstw cebuli, by dotrzeć do jądra – prawdy.
Początkowo, gdy zaczynałam pisać, układanie fabuły nie było dla mnie czynnością naturalną. Ale z czasem nauczyłam się tego. Stwierdziłam, że bardzo pomocne są kolorowe karteczki – po jednej na każdą scenę, oddzielny kolor dla każdej ważniejszej postaci. Układam je w jadalni na stole i przekładam tak długo, aż będę zadowolona z efektu.
ZwB A jak wygląda sam proces pisania? Piszesz najpierw ręcznie czy od razu na komputerze?
Candice Proctor Zaczynałam ręcznie, ale przestawiłam się na bezpośrednie pisanie na klawiaturze. Ostatnio zaczęłam siadywać na ogrodowej huśtawce z notatnikiem i znów pisać piórem. Stwierdziłam, że w ten sposób łatwiej zapisywać pomysły, które przychodzą mi do głowy, a poza tym jest to zdrowsze dla pleców i oczu. Drukuję każdy ukończony rozdział, czytam go ponownie i wciąż poprawiam. Myślę, że takie ponowne czytanie i poprawianie jest bardzo ważne. Niektórzy wspaniali pisarze tworzą od razu doskonałe dzieła, ale większość nas musi sporo się napracować nad poprawkami.
ZwB Opowiedz nam, jak wygląda twój przeciętny dzień pracy.
Candice Proctor Jestem strasznie niezdyscyplinowaną pisarką, łatwo się rozpraszam – a to rodzina, a to ogród, a to moje zwierzaki. Opiekuję się moją matką, która jest w dość podeszłym wieku, więc dzień zaczynam od zajmowania się nią. W ciągu tygodnia na przemian uprawiam przez godzinę jogę i trochę biegam (nie planuję udziału w maratonie, jestem raczej kiepskim biegaczem). Tracę czas, przeglądając internet. W końcu zabieram się do roboty. Czasem zaszywałam się na tydzień w naszym domku nad jeziorem, by intensywnie popracować, ale teraz, gdy muszę opiekować się mamą, jest to raczej trudne.
ZwB Opublikowałaś wiele powieści i innych książek, ale polscy czytelnicy poznali dotąd jedynie dwie pierwsze części cyklu o Sebastianie St. Cyr, wydane pod nazwiskiem C. S. Harris. Inne Twoje książki ukazują się jako dzieła Candice Proctor lub C. S. Graham. Wytłumaczysz nam to?
Candice Proctor W tej chwili piszę już szóstą cześć cyklu o Sebastianie, być może więc będziecie mieli okazję przeczytać wkrótce kolejne jego tomy. Historyczne romanse publikuję pod swym prawdziwym nazwiskiem, Candice Proctor, ale wydawca moich kryminałów z jakichś marketingowych powodów uznał, że lepiej będzie je zmienić. Wybrałam inicjały C. S., ponieważ pseudonim miał brzmieć bezpłciowo, androgynicznie. „C” to skrót od Candy, a „S” dodałam, bo te litery do siebie pasują. Harris to nazwisko mojego męża. Razem z mężem piszemy thrillery, skrywając się pod pseudonimem C. S. Graham. W tym przypadku „C” to znowu Candy, „S” to po prostu Steve, a Graham to hołd dla autora klasycznych thrillerów, Grahama Greena. To wszystko jest dość skomplikowane!
ZwB Jak doszło do narodzin postaci Sebastiana St. Cyra?
Candice Proctor Pomysł rodził się przez kilka lat. Wiedziałam, że chcę stworzyć cykl o Anglii czasów Regencji. Wiedziałam, że chcę stworzyć bohatera młodego, seksownego, z masą problemów do rozwiązania. Wiedziałam, że chcę napisać książki ukazujące zarówno życie przedstawicieli warstwy próżniaczej, jak i mroczny świat, w którym pełno biedy, przemocy i niebezpieczeństw.
Szczególnie intrygowała mnie idea sześciu stopni oddalenia – niezależnie od tego, czy ofiara lub morderca jest prostytutką, czy księciem, podejrzani mogą być wszyscy, od kieszonkowca po księcia regenta. Dlatego głównym bohaterem postanowiłam uczynić szlachcica, byłego oficera armii, a nie gliniarza czy jakiegoś złodziejaszka. Chciałam kogoś, kto będzie mógł krążyć między tymi dwoma światami – kogoś, kto może uczęszczać na wytworne bale i odwiedzać snobistyczne kluby dla dobrze urodzonych, a jednocześnie plątać się po cuchnących slumsach i ryzykować wizyty w niebezpiecznych okolicach nad Tamizą.
ZwB Twoje powieści o Sebastianie mają świetne tytuły…
Candice Proctor Tytuły pierwszych trzech powieści wymyśliłam, gdy dopiero tworzyłam plany cyklu. Całe szczęście, spodobały się redaktorowi, więc mogłam je zachować. Ale ostatnio jest już nieco gorzej. Na przykład piąta część, która ukaże się w Stanach Zjednoczonych w listopadzie, What Remains of Heaven – miała się nazywać What Hell Marks. Publikowanie książek wymaga wielu kompromisów!
ZwB A dlaczego Anglia epoki Regencji? Lubisz dawny Londyn?
Candice Proctor Czasy Regencji fascynowały mnie prawie od dzieciństwa. Myślę, że jedną z przyczyn tej fascynacji jest to, jak bardzo ta epoka pasuje naszemu współczesnemu gustowi. Ówczesne stroje wciąż wydają się nam niezłe, a rozbrykani kawalerowie i ich roześmiane towarzyszki w wygodnych sukienkach zdają się nam bliżsi od smutasów o surowych twarzach i „zagorsetowanych” dam nieco późniejszej epoki wiktoriańskiej. Regencja to był okres przejściowy od nieco dekadenckiego wolnomyślicielstwa końca XVIII wieku do surowego, moralistycznego mroku czasów wiktoriańskich. Jak wszystkie okresy przejściowe Regencję cechowało wymieszanie obu tych tendencji, co skutkowało sporym zamieszaniem w życiu społecznym. Na dodatek ówcześni Anglicy byli społeczeństwem niepamiętającym już prawie czasów pokoju – wciąż o coś walczyli albo podbijali gdzieś na świecie. Te wszystkie lata wojen wywołały straszne napięcie – bogaci byli jeszcze bogatsi, ale biedni marli z głodu, obawiano się więc wybuchu rewolucji podobnej do tych, które wstrząsały Europą kontynentalną. Cała ta sytuacja sprawiła, że był to okres obfitujący w różne intrygi i tajemnicze zbrodnie.
ZwB Jakbyś scharakteryzowała Sebastiana?
Candice Proctor Ktoś nazwał Sebastiana “antybohaterem z problemami” i, jak sądzę, pod pewnymi względami jest to całkiem odpowiednie określenie. Mój bohater ma swoje wady – wśród nich przede wszystkim tendencję do zbyt częstego uciekania się do przemocy. Ale jest odważny, szlachetny i gotowy ryzykować życie dla innych i dla poznania prawdy. Służąc w armii, popełnił czyny, które sprawiają, że wciąż jest w nim poczucie winy. W początkowych częściach cyklu wyrzuty sumienia – i rozczarowanie spowodowane tym, co przeszedł na wojnach – prawie go niszczą. Jednak znajduje nowy powód, by żyć, i sposób na odkupienie dawnych przewin – poszukiwanie sprawców zbrodni. Wie, że żyje w świecie, w którym sprawiedliwość jest rzadka i krótkotrwała, lecz wciąż pozostaje idealistą, wierzącym w to, co robi.
ZwB Czytujesz recenzje swoich książek? Może mają one jakiś wpływ na to, jak piszesz kolejne powieści?
Candice Proctor Przed laty bardzo przeżyłam negatywną ocenę mojej drugiej książki zamieszczoną w pewnym internetowym serwisie. Książka ta potem była nominowana do liczącej się nagrody literackiej, sprzedała się w nakładzie ponad stu tysięcy egzemplarzy, i wciąż nieźle się sprzedaje. Zrozumiałam, że żadna książka nie może podobać się wszystkim i że nie należy się zbytnio przejmować pojedynczymi opiniami. (Oczywiście, skoro nie wierzę w każdą złą recenzję, to i dobrych nie mogę przeceniać!) Czytam recenzje publikowane w „Publishers Weekly” i w „Kirkus”, bo mają one znaczenie dla promocji książek i zwracają na nie uwagę wydawcy. Ale z dystansem podchodzę do innych – szczególnie tych zamieszczanych na Amazonie.
ZwB Którzy autorzy mieli największy wpływ na twoje pisarstwo?
Candice Proctor Podejrzewam, że wpływ mieli wszyscy pisarze, których lubię czytać. Spośród współczesnych autorów szczególnym szacunkiem i podziwem darzę Jamesa Lee Burke’a, Johna Connolly’ego i Martina Cruz Smitha. Ale zakochałam się w kryminałach historycznych, gdy odkryłam wspaniałą serię Ellis Peters o braciszku Cadfaelu.
ZwB A co dalej? Myślisz już o jakiejś kolejnej książce?
Candice Proctor Książce? Sądzisz, że tylko o jednej?! A poważnie mówiąc, pracuję właśnie nad trzecim thrillerem w serii publikowanej pod nazwiskiem C. S. Graham, i gdy tylko go ukończę, wrócę do szóstej części cyklu o Sebastianie. Mam nadzieję, że uda mi się kontynuować obie serie.
ZwB Pięknie dziękuję za tę fantastyczną rozmowę i za wspaniałe książki!
Candice Proctor I ja dziękuję! Czasem myślę, że czytelnicy są gatunkiem na wymarciu, więc strasznie się zawsze cieszę, spotykając kogoś, kto jak ja kocha książki.
Wywiad przeprowadził Bibliotekarz
C. S. Harris (jeden z pseudonimów Candice Proctor) ukończyła z wyróżnieniem studia na filologii klasycznej, następnie obroniła doktorat z historii Europy. Jest uznanym naukowcem, zajmuje się rewolucją francuską i historią Europy XIX wieku. Jest również autorką opracowania popularnonaukowego Women, Equality and the French Revolution, opublikowanego pod nazwiskiem Candice E. Proctor. Przez lata żyła w Anglii i w dawnych koloniach Imperium Brytyjskiego. Obecnie mieszka w Nowym Orleanie z mężem, emerytowanym pracownikiem wywiadu wojskowego, Stevem Harrisem i dwoma córkami. W Polsce ukazały się dotąd dwie jej powieści: Czego boją się anioły oraz Kiedy bogowie umierają.