#
#

reżyseria:
Baran bo Odar, Jantje Friese

Niemcy, 2017

Dark 2017

Zadaniem cyklu "Kryminał na weekend" ma być polecanie ciekawych pozycji filmowych i serialowych wpisujących się w szeroko rozumiany gatunek kryminalny. Szeroko rozumiany, ponieważ – żeby oddać sprawiedliwość pozycjom, z którymi warto się zapoznać i które są godne uwagi – przyjdzie mi czasami nagiąć nieco definicję i rozszerzyć ramy, uwzględniając tytuły z elementami fantastycznymi, horrorowymi czy sensacyjnymi.

W każdej odsłonie cyklu pojawi się jeden serial i jeden film. Będą to czasami mniej, a czasami bardziej popularne tytuły, ułożone bez zachowania żadnej szczególnej kolejności. Zapraszam i życzę ciekawych filmowych wrażeń. Żeby nie być gołosłownym, zaczynamy od serialu, który łączy w sobie elementy kryminału, science fiction i thrillera.

W lipcu 2016 roku na antenie Netflixa udostępniono pierwszy sezon "Stranger Things", który bez wątpienia zrobił furorę. Przygody grupy inteligentnych dzieciaków wspólnie dorastających w fikcyjnym miasteczku Hawkins w Indianie i zmagających się z tajemniczą, mroczną siłą podbiły serca widzów z jednego podstawowego powodu – zręcznego odwoływania się do sentymentu dla lat osiemdziesiątych. Stephen King, Indiana Jones, "Pogromcy duchów", gry planszowe, rowery, walkie talkie, Steven Spielberg i John Carpenter, odwołań, mniej i bardziej bezpośrednich, pojawiło się w serialu bez liku. Uwodził również specyficzny, nostalgiczny klimat, równowaga między lekkim humorem a powagą i lękiem w oprawie horroru.

Tego typu sukcesy zawsze są wodą na młyn marketingowców. I tak jak na półkach księgarń roi się od "następczyń Camilli Lackberg" bądź "amerykańskich odpowiedzi na Stiega Larssona" – kiedy pojawiły się pierwsze zapowiedzi "Dark", natychmiast okrzyknięto go "niemieckim Stranger Things". Zabieg skądinąd zrozumiały, ale w gruncie rzeczy niedźwiedzia przysługa. Oczekujący powtórki z dzieła braci Dufferów mogą się bowiem rozczarować, a le"Dark" świetnie się broni jako samoistny twór.

W Winden w Niemczech dochodzi do dramatycznych wydarzeń – młodzi ludzie znikają bez śladu, potem niespodziewanie zostają odnalezione okaleczone zwłoki. Dla miejscowego policjanta, Ulricha Nielsena, sprawa ma znaczenie głęboko osobiste. Nie dość, że jednym z zaginionych jest jego syn, Mikkel, to jeszcze okoliczności są dziwnie podobne do zdarzeń z 1986 roku, kiedy to zniknął brat Ulricha, Mads. Policjant stopniowo dochodzi do wniosku, że wszystkie te wydarzenia muszą być połączone. Nie wie jednak, że czas jest tutaj pojęciem płynnym, a wyjaśnień trzeba będzie szukać – i to zupełnie dosłownie – w innej dekadzie. Być może klucz kryje się w otwierającym serial samobójstwie Michaela Kahnwalda i w liście samobójczym ukrytym przez jego matkę, Ines...

Narastające poczucie osaczenia i szaleństwa to jedna z największych zalet "Dark". Nic nie jest pewne, nic nie jest dane raz na zawsze, najbardziej stabilna twierdza w ciągu kilku sekund może się rozpaść niczym domek z kart. Stracie towarzyszy ból, ale również wściekłość, okrucieństwo, agresja. Poczucie winy przeobraża się w obciążanie winą innych i potrzebę ukarania ich. Co więcej, każdy niemal krok ma niewyobrażalne konsekwencje i wystarczy jeden nieostrożny ruch, by znaleźć się w sytuacji całkowicie bez wyjścia, nie mając możliwości odwrotu i ucieczki. Jest lepko, dręcząco, niekomfortowo. Trudno się tutaj z kimkolwiek w pełni identyfikować, a już na pewno trudno kogokolwiek obdarzyć sympatią. To wykracza poza zwykłe ludzkie słabości i ułomność charakteru; mamy tu do czynienia z osobami, które – nawet jeśli nie zawsze świadomie – pielęgnują swoją mroczną stronę. Egoistycznymi, zachłannymi, brutalnymi, ze skłonnością do kłamstwa i hipokryzji. Ostateczna granica – odebranie komuś życia – nie jest dla nich wcale niemożliwa do przekroczenia. W serialu widzimy tajemniczego mordercę pielęgnującego niezrozumiałe rytuały, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że między nim a tak zwanymi "normalnymi" ludźmi różnica wcale nie musi być tak wielka, jak chcielibyśmy w to wierzyć.

Niesamowity sukces pierwszej serii, składającej się z dziesięciu odcinków – polecam oglądanie w oryginale z napisami, bez dubbingu – zapewniło "Dark" kontynuację, produkcja drugiego sezonu ruszy w tym roku. Jest więc szansa na pociągnięcie i wyjaśnienie niedokończonych wątków, a także – kto wie? Na rehabilitację, ewolucję czy metamorfozę bohaterów. I chociaż kibicować nie bardzo jest komu, to jednak są to osobowości złożone na tyle, by zaintrygować i wzbudzić zainteresowanie. To serial po równi odstręczający, co fascynujący i zagadkowy, ciekawy pod względem psychologicznym i narracyjnym, nawet jeśli podstawa elementów science fiction nie jest w pełni przekonująca.