#

Jestem ciekawską osobą

wywiad z Christianem Unge

"Kiedy piszę, odpoczywam od szpitala. Kiedy pracuję w szpitalu, odpoczywam od pisania" z Christianem Unge - szwedzkim lekarzem i pisarzem, autorem thrillera medycznego "Przejdź przez wodę, krocz przez ogień", rozmawiała Agnieszka Pruska.

fot. Kajsa Göransson

Agnieszka Pruska: Bardzo wielu autorów zaczyna pisać, mając zupełnie inny zawód. Pan jest lekarzem, podobnie jak, na przykład, Tess Gerritsen i Robin Cook. Która z tych profesji jest panu bliższa?

Christian Unge: Obie. Od kilku lat żyję równolegle tymi dwoma życiami, w sposób bardzo harmonijny. Praca w szpitalu jest bardzo wymagająca fizycznie ale też intensywna społecznie. Robię tam moje zalecane „10000 kroków dziennie” i spotykam wielu ludzi. Potem, gdy nastają dni lub tygodnie pracy przy komputerze, wchodzę w i tworzę. Potrzebuję obu zawodów, a one stymulują się wzajemnie.

A.P.: W znanej już polskim czytelnikom powieści „Jeżeli będę miał zły dzień, ktoś umrze” opowiada pan o pracy lekarza, o możliwościach pomyłki, odpowiedzialności i trudnych wyborach. Co było przyczyną podjęcia tego tematu?

Ch.U.: Czułem, że miałem dużo do powiedzenia na ten temat. Pracowałem już ponad piętnaście lat jako lekarz i popełniłem wiele błędów, jak wielu moich kolegów, ale niewielu z nich o tym mówi. Istnieje również problem prestiżu w środowisku lekarskim, gdzie ludzie nie mówią o swoich błędach Chciałem wzbudzić trochę dyskusji na ten temat. :)

A.P.: W „Przejdź przez wodę, krocz przez ogień” mamy do czynienia z lekarką, która boryka się z podobnymi problemami, ale dodatkowo dochodzi motyw kryminalny. Co zdecydowało o zmianie gatunku?

Ch.U.: Kilka powodów. Uwielbiam dokumenty, zarówno w telewizji/filmach, jak i w książkach. Jestem też uzależniony od seriali kryminalnych. I pracuję jako lekarz, więc to jest moją „studnią”, z której czerpię. Także gdy połączyłem swoje zainteresowania kryminalne, szpital, relacje, rodzinę i dysfunkcyjnych ludzi w ogóle, miałem moje składniki do „Przejdź przez wodę...”

A.P.: Bardzo często przy tworzeniu fikcyjnego miejsca akcji pisarz gromadzi w nim elementy, na które chce zwrócić uwagę czytelnika, często piętnuje coś lub pokazuje w nieco krzywym zwierciadle. Czy z takim zamiarem stworzył pan Szpital im. Alfreda Nobla?

Ch.U.: To czytelnik może zadecydować o mojej „agendzie”. Ale tak; jak powiedziałem, mimo że uwielbiam fikcję, jestem bardzo zainteresowany światem rzeczywistym i jest tak wiele problemów, które denerwują mnie w świecie medycznym: bezsensowne zarządzanie, luki w wiedzy u lekarzy, część prywatyzacji opieki medycznej w Szwecji itd...

fot. Kajsa Göransson


A.P.: Szpital jest co prawda fikcyjny, ale być może postacie mają swoje pierwowzory wśród pana znajomych. Jeżeli tak jest, to czy nie obawiał się pan ich reakcji?

Ch.U.: Moi koledzy, których NIE MA w książce są na mnie bardzo źli. Wszyscy chcą być w jakiś sposób przedstawieni. Nie zapominajcie, że to jest fikcja z dużą ilością ironii i humoru.

A.P.: Znajomość realiów panujących w szpitalach na pewno była bardzo pomocna przy pisaniu, ale czy nie stanowi to pokusy, aby skoncentrować się bardziej na wątku medycznym niż na kryminalnym?

Ch.U.: Jestem ciekawską osobą. Chcę wiedzieć więcej o rzeczach, o których nie wiem zbyt wiele. Być może to dlatego, że jestem naukowcem, nie wiem. Zawsze wychodzę poza moją strefę komfortu, by badać nowe dziedziny. Czasem to działa również w książkach, a czasem nie.

A.P.: Pracę lekarzy i szpitala zna pan z własnego doświadczenia, ale w „Przejdź przez wodę, krocz przez ogień” mamy do czynienia również z opisem funkcjonowania grup przestępczych. Czy mamy tu do czynienia z fikcją literacką, czy też przeprowadził pan rozeznanie w tym środowisku? A może ma pan wśród znajomych policjantów?

Ch.U.: Mam trochę „kontaktów”. Więcej nie mogę powiedzieć. Inaczej mnie zabiją...

A.P.: Wydaje mi się, że wykreowanie mordercy działającego samotnie jest łatwiejsze niż opisanie grupy przestępczej. Czy odnosi pan podobne wrażenie?

Ch.U.: Są za i przeciw. Uwielbiam oba. Zagadka kryminalna na łodzi w stylu Agathy Christie, z jednym morderstwem, gdzie znamy każdy detal, może być ciekawa. Ale „Gomorra” o całej organizacji może być równie fascynująca. W serii o Tekli moim wzorem było „Prawo ulicy”: chciałem stworzyć cały świat, z którego mogę czerpać, żeby być w stanie napisać spin-offy o fascynujących postaciach drugoplanowych.

A.P.: W swojej powieści poruszył pan również problem nieuczciwości policji. Czy spotkał się pan osobiście z podobnymi przypadkami?

Ch.U.: Nie. Ale czytam. I mam trochę wyobraźni...

A.P.: W „Przejdź przez wodę, krocz przez ogień” praktycznie cały czas mamy czynienia z narkotykami. Są one obecne nawet w szpitalu. Czy chciał pan zwrócić uwagę na ten problem? Na to, że nie dotyczy on tylko niektórych grup społecznych?

Ch.U.: Tak. To jest motywem przewodnim. Bardzo bliscy członkowie mojej rodziny zmarli z powodu różnych używek. To, jak pani mówi, może przydarzyć się każdemu w społeczeństwie. No i różni ludzie mają różne sposoby, i środki, radzenia sobie z uzależnieniami.

A.P.: Mieszka pan w Sztokholmie i tam rozgrywa się akcja pierwszej części cyklu z Teklą Berg. Czy zastanawiał się pan nad wyborem innego miasta, takiego, które nie jest panu tak dobrze znane?

Ch.U.: Nie, w tym przypadku wiedziałem, że chcę „kopać, gdzie stoję”. Wcześniej napisałem trylogię, która dzieje się w wielu afrykańskich i europejskich krajach. Teraz chciałem być w domu w 100%.

A.P.: Do rąk polskich czytelników trafia powieść „Przejdź przez wodę, krocz przez ogień”. Czy wydaniu tłumaczenia towarzyszą takie same emocje jak przy premierze we własnym kraju?

Ch.U.: W pewnym sensie bardziej. Marzyłem o tym od dawna: porozmawiać z ludźmi w innym kraju o moich książkach, o pisaniu, o różnicach w sposobach życia i szczególnie o problemach medycznych. Polska jest też dla mnie wyjątkowa, bo mam wielu polskich znajomych.

A.P.: Kiedy możemy spodziewać się drugiej części serii z Teklą Berg?

Ch.U.: Jest gotowa już dziś. W Szwecji ukaże się w maju. Od wspaniałego polskiego tłumacza zależy, kiedy Wy ją dostaniecie. :)

A.P.: Jednym z najczęściej zadawanych pisarzom pytań jest to o warsztat pracy. Kiedy, jak i gdzie pisze Christian Unge?

Ch.U.: Cały czas. Zazwyczaj na kuchennym stole, w moim domu, tak jak teraz. Ale również w szpitalu, w kawiarniach, w autobusie, w łóżku...

A.P.: Pracuje pan na dwa etaty: jako lekarz i jako pisarz. Kiedy znajduje pan czas na odpoczynek? Jaka forma wypoczynku jest panu najbliższa?

Ch.U.: Kiedy piszę, odpoczywam od szpitala. Kiedy pracuję w szpitalu, odpoczywam od pisania. Ale najlepszą odpowiedzią jest w domu, z moimi dziećmi, rodzina zawsze ma pierwszeństwo!

A.P.: Dziękuję za rozmowę.


WIĘCEJ O KSIĄŻCE

NASZA RECENZJA


Wywiad przeprowadziła Agnieszka Pruska.



Agnieszka Pruska – od ćwierćwiecza gdańszczanka, nie pracująca w zawodzie nauczycielka, autorka dwóch serii powieści kryminalnych: policyjnej z nadkomisarzem Uszkierem („Literat”, „Hobbysta”, „Żeglarz”, „Spadkobierca) i komediowej z dwoma nauczycielkami w roli głównej ("Zwłoki powinny być martwe i „Wakacje z Trupami”). Nałogowa czytelniczka, posiadaczka czarnego pasa w aikido, cierpi na permanentny brak czasu, lubi bliższe i dalsze podróże.