#
#
#

Karina Krawczyk

– pasjonatka teorii spiskowych i kryminałów, wieloletnia właścicielka biura podróży i jednocześnie nauczycielka turystyki i hotelarstwa. Uważa, że „świat to za mało”, dlatego z optymizmem żyje każdą chwilą.

Duchowość ubrana w kryminał

wywiad z Kariną Krawczyk

A gdybyś tak mógł spełnić każde swoje życzenie? Pewne tajne ugrupowanie szuka sposobu na odkrycie boskiej tajemnicy. Tropy wiodą w różnych kierunkach. Pogłoski głoszą, że gdzieś żyją pustelnicy, którzy dawno już ją zgłębili. Nie mogąc ich odnaleźć, zdesperowani członkowie ugrupowania porywają jedyną osobę, która według nich może ich doprowadzić do upragnionego celu. A oni chcą osiągnąć... wszystko.

Redakcja Powieść „Tajemnica Boga” jest – najkrócej rzecz ujmując – o poszukiwaniu świętego Graala, tajemnicy wiary i istnienia. To chyba najczęściej eksplorowany temat przez kulturę popularną, powszechnie w niej obecny i opracowywany na różne sposoby. Mam dwa pytania: nie bała się Pani podjąć tego tematu w obliczu tak znamienitych i tak wielu konkurentów? I drugie: na pewno ma Pani za sobą lekturę tych powieści. Które z nich były dla Pani najciekawsze?

Karina Krawczyk: Rzeczywiście temat Boga, wiary czy też Kościoła jest obecnie dość popularny i bardzo często stanowi on trzon zarówno książek, jak i filmów. „Tajemnica Boga” jest moim debiutem literackim. Kiedy wpadłam na pomysł napisania książki, szczerze, nie wiedziałam, iż pisanie stanie się moją wielką pasją. Do tej pory uważałam, że jest to bardzo nudne zajęcie i podziwiałam autorów za ich determinację. Teraz wykorzystuję każdą wolną chwilę, by zapisywać wciąż nowe myśli, jakie mi się nasuwają. Przygody moich bohaterów, miejsca warte podróży, a przede wszystkim przemyślenia, jakimi chcę się podzielić ze światem. To jest naprawdę fascynujące! Wracając jednak do pytań. W trakcie pisania szybko odkryłam, co jest głównym obszarem moich zainteresowań. Powiem tak, moja twórczość to mieszanka Paulo Coehlo i Dana Browna, czyli „duchowość” ubrana w kryminał. Oczywiście nie śmiem nawet równać się z powyższymi mistrzami i na pewno nie czuję się tutaj konkurencją. Jestem na początku drogi zwanej „autor książek” i dopiero uczę się istnieć w tym świecie, a sporo przede mną. Wiem jednak, iż dla mnie nie ma już odwrotu. Wciągnęłam się w pisanie maksymalnie i gdyby nie praca, pewnie nie odchodziłabym od klawiatury. Czasem jadąc samochodem czy idąc ulicą, zatrzymuję się, by szybko zapisać w telefonie zdanie, które zaraz mi umknie, a jest genialne. Bo tak zwana wena nie przychodzi łatwo. Są dni, kiedy siadam z postanowieniem dokończenia rozdziału… i nic. Zero ciekawych zdań.

R Rozumiem, widzę, że należy Pani do grona tych autorów, którzy piszą, gdy mają natchnienie. A jak Pani się widzi na tle tych wszystkich powieści? Gdzie jest miejsce na Pani powieść?

KK Mam świadomość podobieństw mojej książki do wielu na rynku o tego typu tematyce. Jednak odróżnia ją od innych prawdziwość miejsc i pewnych wydarzeń. Poświęcam sporo czasu na wyszukiwanie faktów, a o których mało kto wie. To podstawa mojej twórczości. Marzę, aby czytelnik po przeczytaniu ostatniej strony miał mieszane uczucia w stylu: „A jeśli to rzeczywiście prawda?”, „Ciekawe, czy tak naprawdę jest?” itp. Oczywiście całość trzeba ubrać w pewną fikcję literacką, by zainteresować czytelnika, jednak staram się, aby tych „nieprawdziwych” zdarzeń było jak najmniej.

R Jakie więc wątki uważa Pani za najważniejsze w „Tajemnicy Boga”?

KK Zdecydowanie wszystko jest ważne, chociaż szczególnie chciałabym zwrócić uwagę czytelników na fakt, iż wszystkie cytaty oraz miejsca z geografii świata są zgodne z rzeczywistością, jak na przykład promieniowanie w Mohendżo Daro, pismo rongo-rongo i wiele innych zawartych w książce. Z natury jestem raczej umysłem ścisłym. Nie umiem się rozpisywać i tworzyć długich, pięknych opisów. Piszę konkret, kto, co, jak. Ważniejsze jest dla mnie samo wydarzenie niż cała jego otoczka. Mam świadomość, że właśnie tutaj czeka mnie ciężka praca, której miałam okazję doświadczyć, kiedy pani Jolanta Świetlikowska z Oficynki zleciła mi dopracowanie początków każdego rozdziału. To było dla mnie spore wyzwanie, jednak dobrze zrobiło książce, gdyż jasne jest, iż czytelnik oczekuje szczegółów, by scena zapadła w jego pamięć. Taki właśnie mój styl pisania sprawił, iż według mnie książka nie zawiera fragmentów nudnych, mniej czy bardziej ważnych. Każdy rozdział ma wciągać czytelnika w losy moich bohaterów, by czytało się jednym tchem, co, mam skromną nadzieję, mi się udało. Mam oczywiście własne, ulubione fragmenty w książce. Pierwszy to rozdział opisujący wycieczkę do Włoch, gdzie moi bohaterowie popisują się swoją wiedzą. Jestem zachwycona szczególnie geniuszami florenckimi, a przede wszystkim osobą i życiem Michała Anioła, czemu daję wyraz poprzez słowa Igora. Drugi, to, mówiąc krótko, wszystkie epizody, jakie dzieją się w Egipcie. Uwielbiam starożytny Egipt i cieszę się, że Wielka Piramida została wplątana w całą tę łamigłówkę, jaką opisuję. Więcej nie powiem, by nie zdradzać szczegółów.

R Na pierwszy plan powieści wybija się postać Kai, kobiety przez przypadek właściwie uwikłanej w szaleńcze poszukiwania tajemnicy przez Mistrza i jego zwolenników. Jak Pani się ją pisało? Skąd pomysł na tę postać?

KK Kaję od początku trochę identyfikowałam ze sobą. Przypuszczam, iż wielu autorów tak robi, jeśli przekonania i zachowania bohatera są w pewnym stopniu zgodne. Mam zawód i naturę pedagoga, więc naturalnie lubię dużo mówić oraz wyrażać swoje poglądy. Jestem optymistką i od zawsze czułam w sobie misję zmieniania świata na lepsze, choćby jednym zdaniem. Zarówno Kaja, jak i Igor reprezentują te moje myśli, jakie zawsze chciałam wyrazić.

R W „Tajemnicy” ścierają się dwie wielkie siły: chrześcijan i pewnej sekty. Jaka to sekta? Jakie cechy jej Pani przydała? Z czego ją Pani zbudowała?

KK Długo zastanawiałam się nad tym jak przedstawić tę organizację. Postanowiłam ich nie nazywać wprost ani nie przypisywać im cech charakterystycznych dla żadnej z istniejących w obecnym świecie. Zresztą nie było moim celem skupiać się na tym. Potrzebowałam jej tylko po to, by ją porównać z chrześcijaństwem. Jednakże jest to organizacja, która niejako posiada same najgorsze cechy wszystkich istniejących, jakie, łatwo wywnioskować, służą „rogatemu panu”.

R Na jakiego typu źródłach oparła Pani swoją wiedzę, która tworzy historyczno-symboliczne tło powieści?

KK Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że dosłownie przekopałam Internet wszerz i wzdłuż. Analizowałam różnego rodzaju wpisy na „portalach wiedzy” oraz „strefy tajemnic”, przejrzałam wszystkie możliwe encyklopedie, proszę mi wierzyć – również te drukowane, i tworzyłam sobie własną teorię na ich podstawie. Odkąd pamiętam, śledziłam książki Ericha von Dänikena, szczególnie w temacie piramid egipskich. Dan Brown z kolei zaraził mnie szybką akcją i zaskakującym zakończeniem, co bardzo chciałam uzyskać w „Tajemnicy”. Paulo Coelho znów nauczył mnie poprzez książkę dawać pozytywny przekaz. Oczywiście wyczytałam i obejrzałam chyba wszystko, co mnie interesowało w danym temacie na YouTube, to było najbardziej wciągające. Świetną stronką jest też historycy.org. Użytkownicy forum prowadzą ze sobą ciekawe dyskusje, wymieniając się źródłami lub też w ogóle ich nie podając. Jednak moim celem było nie tylko czytanie tematycznych artykułów, wypowiedzi na forach lub fragmentów książek, ale przede wszystkim znalezienie źródeł tej wiedzy. Wypożyczyłam wszystkie książki, które były na stanie pobliskich bibliotek, czytałam przewodniki oraz korespondowałam i rozmawiałam z wieloma ludźmi, znawcami tematów. Łatwiej mi było o tyle, iż miałam okazję być w niektórych opisywanych przeze mnie miejscach na świecie, rozmawiać z lokalnymi przewodnikami i mieszkańcami. To była najbardziej cenna dla mnie wiedza. Wielokrotnie porównywałam uzyskane informacje z usłyszanymi lub przeczytanymi i ujmowałam je w najbardziej wiarygodny sposób. W częściach dotyczących objawień ocenę wiarygodności pozostawiam czytelnikom, jednak warto tutaj odnieść się do oficjalnych orzeczeń Kościoła co do każdej z sytuacji.

R A relacje podróżnicze? Kaja wybiera się pewnego dnia na wycieczkę do Florencji i w parę innych miejsc. Sporo widzi, poznaje, jest oczarowana. Pani dużo podróżuje?

KK Wystarczy, że wyjadę poza granice ukochanego Śląska, a zaczynam odczuwać relaks. Kocham podróże, mogłabym na nich spędzić życie. Tylko kto by pracował? :) Lubię naturę, duże, otwarte przestrzenie, jeziora, morza, niekoniecznie za granicą. Mam wielki sentyment do Bałtyku oraz niezwykle urokliwego Jeziorka Żywieckiego, nad którym zawsze się zatrzymuję, jadąc na południe. Co do Florencji to oczarowała mnie ona kiedyś tak, jak całe Włochy. To państwo ma w sobie pewną magię, która sprawia, że człowiek ma ochotę tam wracać i o tym pisać, i pisać, i wracać, i tak w kółko.

R Jaką widzi Pani rolę dla ideologii w powieści? U Pani to starcie ideologii jest bardzo silne. To tylko zabieg literacki czy może chęć przekazania pewnych wartości?

KK Oczywiście jest to świadome działanie. Uważam, że tak bardzo skomplikował nam się świat, że trzeba głośno mówić o tym, w co się wierzy oraz co jest dobre, i szukać osób, które czują tak samo. My, katolicy, często wstydzimy się mówić o swojej wierze, potrzebujemy innych ludzi, którzy dadzą przykład, by się przełamać. Wielokrotnie sama tego doświadczyłam. Pisząc „Tajemnicę Boga”, byłam w dość specyficznej, niekorzystnej sytuacji życiowej, co pewnie ułatwiło mi formułowanie pozytywnych myśli o Bogu. Teraz gdy patrzę na to z perspektywy czasu, pytam sama siebie „Ja to napisałam? Brawo ja!”.

R Pani powieść to także morderstwa i wyraźnymi kreskami narysowana postać zabójcy Marisa. Jak Pani przygotowywała się do sięgnięcia po wątki kryminalne? Skąd inspiracja? Impuls do stworzenia takiej właśnie postaci?

KK Kiedy byłam mała (naprawdę kiedyś byłam, choć patrząc na mój wzrost, trudno uwierzyć), chciałam zostać policjantka śledczą. Wszystko mnie ciekawiło, lubiłam zagadki, poszukiwania i dociekania. Później przekształciło się to w zamiłowanie do kryminałów. Kolekcjonowałam „Detektywa”. Czytała klasykę kryminału – A. Christie czy S. Holmesa. Znam też wszystkie odcinki Bonda. Pewnie dlatego, po latach analiz fikcyjnych detektywów nad psychiką przestępców, zdecydowanie łatwiej tworzyło mi się teraz negatywną postać, jaką jest w książce Maris, jego stan umysłu i zamiary.

R Czy pracuje Pani teraz nad czymś? Jakie ma Pani plany jako autorka?

KK Oczywiście! To mnie wciągnęło niemożliwie i nie wyobrażam sobie nie pisać. Mam mnóstwo pomysłów na kolejne książki. Druga ma już sto stron i powiem tylko tyle, że jest zupełnie inna od „Tajemnicy”. Mam nadzieję, że fani kryminałów nie będą czuć się zawiedzeni.

R Dziękuję za rozmowę.

Redakcja ZwB