#

"Czarodziejka" Agnieszka Płoszaj

premiera: 1 marca 2017
Wydawnictwo W.A.B., mroczna seria


Łódzki półświatek, nielegalne interesy i mroczna tajemnica sprzed lat!


Julia Bronicka nie jest grzeczną dwudziestolatką. Uwielbia szybkie samochody, prowadzi własną kawiarnię w centrum Łodzi, a nade wszystko wspiera Manię, swoją najlepszą przyjaciółkę i wspólniczkę. Zwłaszcza że posiadająca złote serce Mania ma wyjątkowy talent do wpadania w kłopoty: zaprzyjaźniona klientka powierza jej na przechowanie tajemniczy pakunek, a wkrótce potem zostaje zamordowana. W dodatku chłopak Mani jest ścigany za zabójstwo emerytowanego policjanta, a ona sama znajduje się nagle w centrum śledztwa.
Julia w trosce o bezpieczeństwo przyjaciółki postanawia na własną rękę rozwikłać zagadkę, bo komu jak komu, ale policji nie wierzy za grosz. Szczególnie że nikt od dawna nie irytował jej tak bardzo jak dwóch wymuskanych, choć – trzeba przyznać – przystojnych funkcjonariuszy przydzielonych do tej sprawy, komisarz Kuba Karski i podkomisarz Tomasz Mielczarek. W relacjach tej trójki od początku iskrzy, ale czy zdołają się porozumieć, zanim będzie za późno? Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi, a przeszłość ofiary kryje w sobie wiele tajemnic.

Skomplikowana, wielowarstwowa intryga, realistyczny obraz Łodzi oraz cięty, inteligentny humor sprawiają, że nie sposób oderwać się od lektury.



Agnieszka Płoszaj
(ur. 1981) – właścicielka salonu urody i kreowania wizerunku, instruktorka fryzjerstwa oraz organizatorka warsztatów dla młodzieży.
Jej największą pasją jest literatura, którą stara się zainteresować najmłodszych, angażując się m.in. w akcję „Cała Polska czyta dzieciom”.

Wydawnictwo W.A.B.


FRAGMENT:


Julia Bronicka na ogół nie czytała gazet. Tego poranka zrobiła jednak wyjątek. Płacąc za paliwo, nie mogła oderwać oczu od krzykliwego tytułu najświeższego wydania „Expressu ilustrowanego”. Bez namysłu kupiła gazetę i nim doszła do swojej hondy, przeczytała spory fragment artykułu. Wydawcy nie skąpili miejsca na szczegółowe zeznania naocznych świadków nocnego incydentu w jednym z klubów przy łódzkiej Pietrynie. Obszerny tekst wieńczył kiepskiej jakości portret pamięciowy domniemanego sprawcy zabójstwa. Jula przyjrzała się rysunkowi. Był niedopracowany i w żaden sposób nie zgrywał się z opisem, który przedstawiono w artykule. Niemniej rysownikowi udało się uchwycić jeden drobny szczegół. Podłużną szramę przecinającą łuk brwiowy podejrzanego.
Dziewczyna nerwowo przygryzła usta. Znała zabójcę.
Niestety, nie ona jedna. Zwinęła gazetę. Włączyła silnik i poczuła na karku przyjemne mrowienie. Srebrne bransoletki na jej szczupłym nadgarstku zadźwięczały, gdy wrzuciła bieg. Spojrzała w lusterko i odruchowo poprawiła krótką grzywkę. Niewiele to dało. Jej nienaturalnie czarne włosy nieustannie rozwiewał wiatr wpadający przez otwarty dach samochodu. Uwielbiała to auto. Moc, która kryła się pod jego maską, pozwalała rozwijać olbrzymie prędkości. Adrenalina podnosiła się do przyjemnego
poziomu za każdym razem, gdy jej szczupłe ciało wbijało się w skórzany fotel. Nie czuła strachu. Znała swój samochód i znała też swoje możliwości. Głęboko zaciągnęła się powietrzem. Z zadowoleniem zerknęła na licznik. Wskazywał sto siedemdziesiąt kilometrów na godzinę. Szybko? Zdarzało się i znacznie szybciej, ale to było kiedyś. Odruchowo dotknęła
lewego ramienia. Nie będzie do tego wracać. Nie dziś. Spojrzała w niebo. Koniec lata był cudownie ciepły. Minęła fabrykę Della i zaczęła zwalniać przed niedużym rondem. Znów zerknęła w lusterko. Przez głowę przebiegła jej kusząca myśl, by zawrócić i raz jeszcze przejechać po niedawno otwartej trasie.
– Jutro – szepnęła do siebie i zmarszczyła nos.
Dziś była umówiona i nie zamierzała się spóźnić. Delikatnie przyspieszyłai wmieszała się w tłum podążających ulicami miasta kierowców.
Kilkanaście minut później z niecierpliwością śledziła powolny ruch unoszącego się przed maską jej auta szlabanu. Wjechała na teren zamkniętego osiedla, wyłączyła silnik
i spojrzała na zegarek.
Zostały jej trzy minuty.