#
#

tytuł: Jego krwawe zamiary

podtytuł: Dokumenty dotyczące sprawy Rodericka Macrae

autor: Greame Macrae Burnet

tłumaczenie: Mirosław Śmigielski, Monika Rodziewicz

liczba stron: 368

Oprawa broszurowa

ISBN: 978-83-66013-06-3

ISBN wydania elektronicznego: 978-83-66013-07-0

cena: 39,90 zł

Cena e-book: 29,90 zł

Jego krwawe zamiary

Paradokumentalny thriller z elementami grozy połączony z dramatem sądowym nominowany do ścisłego finału Nagrody Bookera. „Jego krwawe zamiary” o znamiennym podtytule „Dokumenty dotyczące sprawy Rodericka Macrae”, powieść szkockiego pisarza Graeme Macrae Burneta Po trzech latach od brytyjskiej premiery jedna z najważniejszych i najbardziej docenionych powieści grozy nareszcie w polskich księgarniach! O konsekwencjach wynikłych z nominacji do najbardziej prestiżowej nagrody literackiej w Wielkiej Brytanii, horrorze rodem z ludowego podania i o tym, czy gniew usprawiedliwia zadawanie cierpienia z autorem rozmawia Paulina Stoparek.

Paulina Stoparek: „Jego krwawe zamiary” zostały opublikowane trzy lata temu. Czy obecnie pracuje Pan nad następną książką?

Greame Macrae Burnet: Od tego czasu opublikowałem jeszcze jedną powieść „Wypadek na A35” – kontynuację mojej pierwszej książki „Zniknięcie Adèle Bedeau”, która rozgrywa się w małym miasteczku Saint-Louis we Francji. Obecnie pracuję nad kolejną powieścią, której akcja toczy się w Londynie w latach 60. XX wieku.

PS: Pańska książka została zakwalifikowana do finału nagrody Man Booker. Myślę, że daje to autorowi wielemożliwości, ale także stawia go pod dużą presją, ponieważ podnosi oczekiwania czytelników. Czy odczuwa Pan z tego powodu stres? Jak Pan sobie z tym radzi?

GMB: Pojawienie się na liście finalistów nagrody Bookera zmieniło moje życie. To zawsze jest ogromna szansa dla mniej znanych pisarzy. Książka trafia do szerokiej publiczności i pojawia się na wystawie każdej księgarni w Wielkiej Brytanii. Przyciąga również uwagę wydawców za granicą, a „Jego krwawe zamiary” zostały (lub zostaną) opublikowane w 20 językach, co w przypadku powieści o małej wiosce w XIX-wiecznej Szkocji jest niesamowite. Jeśli chodzi o presję, cóż, z prawdziwą presją nie da się napisać bestsellera i trzeba żonglować innymi pracami, aby móc kontynuować pracę pisarską. Jestem wobec siebie surowy, ale jeśli zacząłbym rozważać, co inni ludzie pomyślą, po prostu utrudniłbym sobie życie. Pisanie jest już wystarczająco trudne.

PS:„Jego krwawe zamiary” są napisane raczej nietypowo, w stylu paradokumentalnym. Jeśli nie napisałby Pan posłowia i oczywiście, jeśli nikt nie sprawdziłby tego w Internecie, czytelnicy mogliby z łatwością uwierzyć, że pamiętnik Rodericka jest autentyczny i cała historia naprawdę się wydarzyła. Przytoczył Pan nawet wszystkie te źródła, aby czytelnik uwierzył, że nie jest to dzieło literackie. Skąd taki nietypowy pomysł na książkę?

GMB: Wielu czytelników, a nawet kilku recenzentów w Wielkiej Brytanii, sądziło, że jest to książka non-fiction, mimo iż na stronie tytułowej pojawia się słowo "powieść". Ale odbieram to jako komplement. Kiedy czytamy jakąś powieść, chcemy wierzyć, że jest prawdziwa, że postaci i wydarzenia są autentyczne. Początkowa inspiracja książki pochodzi z XIX-wiecznej sprawy Pierre Rivière, francuskiego chłopa, który zabił trzech członków swojej rodziny, a następnie napisał wspomnienia więzienne o wydarzeniach poprzedzających morderstwa. Książka o tej sprawie, redagowana przez Michela Foucaulta, zawiera także inne zeznania świadków, więc wpadłem na pomysł napisania książki o fikcyjnej zbrodni, ale przy użyciu podobnego formatu dokumentu. Oczywiście staram się wywołać wrażenie, że dokumenty są prawdziwe (z przypisami itp.), ale moje oczekiwania do książki są dość tradycyjne - chcę, aby czytelnicy zanurzyli się w świecie powieści i nawiązali emocjonalną więź z bohaterami. Myślę, że to na postaciach opiera się powieść.

PS: Może nie powinnam o to pytać, ale zaryzykuję [śmiech]. Nie znalazłam żadnych informacji na temat Pańskiego wykształcenia i poprzednich zawodów. Wiem jednak, że pracował Pan w wielu różnych krajach. Czy mógłby Pan powiedzieć nam więcej o tym, czym się Pan zajmował, zanim stał się Pan uznanym autorem? Czy poprzednie doświadczenia zawodowe pomogły Panu zostać pisarzem, czy wręcz przeciwnie?

GMB: Odpowiem, nie ma sprawy! Wychowałem się w małym przemysłowym miasteczku Kilmarnock na zachodzie Szkocji, a następnie studiowałem literaturę i film na uniwersytecie w Glasgow. Potem uczyłem angielskiego w Pradze, Portugalii, Londynie i przez kilka miesięcy we Francji. Następnie pracowałem jako researcher dla programów telewizyjnych. Byłem również barmanem, księgarzem, malarzem i dekoratorem. Im więcej piszę, tym bardziej uświadamiam sobie, że całe swoje doświadczenie życiowe i wszystko, co przeczytałem, w jakiś sposób wykorzystuję w swoich tekstach. Ale 18 miesięcy, które spędziłem w Pradze, było dla mnie szczególnie ważne. Jestem bardzo zafascynowany Europą Środkową z okresu zimnej wojny i być może napiszę coś, co będzie się rozgrywać w tym właśnie okresie.

PS: Naprawdę podziwiam Pańską twórczość i jestem pod wrażeniem tego, jak buduje Pan napięcie, na przykład podczas procesu Rodericka. Czy czerpał Pan inspirację z jakiegoś konkretnego filmu lub książki? A może sam był Pan świadkiem rozprawy sądowej? Czy lubi Pan czytać lub oglądać kryminały i dramaty sądowe?

GMB: Myślę, że sceny sądowe uwielbiamy za to, że nieustannie są nam przedstawiane różne wersje tych samych wydarzeń, a my, jako czytelnicy lub widzowie, musimy sami decydować, co jest prawdą. I tak naprawdę jest to kwintesencja „Jego krwawych zamiarów” - przedstawiam czytelnikowi różne relacje z działań Roddy'ego i to od czytelnika zależy decyzja, co jest motywacją Roddy'ego i czy działał pod wpływem obłędu. Książka nie kończy się na ostatecznej wersji „prawdy”. Nie czerpałem inspiracji z żadnego konkretnego przypadku, ale spędziłem trochę czasu w Archiwum Narodowym Szkocji na kwerendzie dokumentów (oględzin zwłok, raportów psychiatrycznych, zeznań świadków), aby spróbować osiągnąć autentyczność, o której wspomniała Pani wcześniej.

PS: W pewnym sensie atmosfera „Jego krwawych zamiarów” przypomina mi film z 2015 roku „Czarownica”, który w Polsce otrzymał podtytuł "Bajka ludowa z Nowej Anglii". Podobnie jak film Eggersa, pańska powieść również zawiera elementy, których nie może pojąć umysł ścisły. Pisze Pan o niektórych lokalnych przekonaniach i pojęciu nieuchronności losu. Czy widział Pan „Czarownicę”? Czy zamierza Pan skupić się bardziej na tematach z ludowych opowieści grozy w przyszłości?

GMB: Hmm, nie widziałem tego filmu. Kiedy przeprowadzałem swoje badania, dużo czytałem o ludowych i "zabobonnych" wierzeniach górali, takich jak drugi wzrok (zdolność widzenia przyszłości), które mają szczególnie silny wpływ na powieściową Jettę i jej matkę. Ale najważniejszą ideą tego typu w książce jest idea Opatrzności, polegająca po prostu na tym, że wszystko jest skazane na śmierć i że nie można samemu wywierać żadnej wolnej woli na swoją przyszłość. Nie mam żadnych planów na ponowne osadzenie tych pomysłów w przyszłości, ale kto wie!

PS: W swojej książce opisuje Pan potrójne zabójstwo, ale nie wyjaśnia, dlaczego zostało popełnione. Mogła to być zbrodnia z namiętności lub morderstwo z zimną krwią popełnione przez odrzuconego kochanka, a może nawet na skutek przeświadczenia, że ofiara i tak wkrótce umrze. Ta historia nie zapewnia czytelnikom prostych odpowiedzi. Muszą oni interpretować fakty i wyciągać własne wnioski. Wiem, że spotkał się Pan wcześniej ze swoimi brytyjskimi czytelnikami, więc chciałam zapytać, czy podzielili się z Panem przemyśleniami na temat motywacji bohatera?

GMB: To dla mnie naprawdę ważne, by czytelnicy decydowali o motywacjach i stanie umysłu Roddy'ego i myślę, że brak jednoznacznych odpowiedzi jest jednym czynników, które sprawiły, że odnosi sukcesy. Czytelnicy są czasami zaskoczeni, gdy mówię, że ich interpretacja jest tak samo ważna jak moja. Sądzę również, że interpretacja, do której dociera czytelnik, również odzwierciedla jego przekonania. Na przykład osoba o silnych przekonaniach religijnych może wyciągnąć inne wnioski niż ateista; liberał może mieć inny pogląd niż prawicowiec. Nie mogę się doczekać, aż poznam wnioski polskich czytelników.

PS: Moim zdaniem zakończenie książki jest dość wzruszające. Nie mam na myśli wyniku rozprawy, ponieważ uważam, że nie powinniśmy zdradzać werdyktu dla tych, którzy nie przeczytali jeszcze tej książki, ale mówię o medycznych i prawnych stwierdzeniach dotyczących Rodericka i o tym, że ludzie traktują go inaczej na końcu książki. Pokazuje, jak szybko ludzie są gotowi oceniać i wierzę, że ten krótki traktat o alienacji, który zawarł Pan w swojej powieści, sprawia, że cała historia jest o wiele bardziej wartościowa i bardziej aktualna. Czy mogę zapytać, dlaczego zdecydował się Pan dodać szczyptę goryczy do epilogu?

GMB: Nie kierowałem się pragnieniem nadania książce aktualności. Staram się, aby to wymagania bohaterów i opowieści decydowały o tym, co zostanie zawarte w powieści. Ale myślę, że materiał psychiatryczny w tej książce jest ważny, ponieważ, jak Pani zauważa, pokazuje inny sposób interpretowania działań Roddy'ego i ustalania, czy Roddy jest obłąkany. Właściwie w Wielkiej Brytanii debaty o szaleństwie i odpowiedzialności karnej nie zmieniły się znacznie od XIX wieku.

PS: „Jego krwawe zamiary” to bardzo wnikliwe studium osobowości. Podnosi także kwestię moralności w odniesieniu do stanu psychicznego. Gniew opisany w tej powieści jest tak silny, że staje się niebezpieczny. Jaki jest Pański prywatny pogląd na te sprawy? Czy wściekłość usprawiedliwia złe uczynki? Czy wybuchy gniewu należy uznać za okoliczności łagodzące?

GMB: To trudne pytanie. Oczywiście, tutaj w Wielkiej Brytanii mamy pojęcie „tymczasowego szaleństwa”, które można wykorzystać jako obronę prawną, ale to bardzo różni się od wściekłości i gniewu. Oczywiście, dla mnie zwykła wściekłość nie może usprawiedliwić zrobienia czegoś „złego”. Powiedziałbym, że aby czyn był uznany za przestępstwo, powinien zostać z góry zaplanowany. Jednak nie sądzę, że Roddy popełnia morderstwa z powodu gniewu, chyba że jest to wściekłość, która narastała przez długi czas. Ale to zależy od czytelników. Każdy z nich musi zdecydować, jaka jest jego prawdziwa motywacja.

PS: Postać Jamesa Bruce'a Thompsona, pioniera w dziedzinie kryminologii, przedstawia Pan jako dość nieprzyjemną osobę, niemniej w posłowiu pisze Pan, że pomimo tego, iż jest to postać historyczna, to jego cechy osobowości są tworzone przez Pana i niekoniecznie prawdziwe. Nie obawia się Pan, że prezentowanie Thompsona w ten sposób może złościć jego krewnych?

GMB: Czytałem artykuły Jamesa Bruce'a Thomsona,który udało mi się (z pewnym trudem) znaleźć w Internecie (The Psychology of Criminals & The Hereditary Nature of Crime). Głos, który przemawia z tych artykułów, należy do niezwykle aroganckiej osoby, która jest absolutnie przekonana, że ma rację. Oparłem więc charakter powieściowego bohatera na przeczytanym artykule. Oczywiście postać w książce jest do pewnego stopnia fikcyjna, niemniej opiera się na tekstach, które były dla mnie dostępne.

Jeśli chodzi o drugą część pytania, w literaturze (np. Shakespeare, lub większość pracy Jamesa Ellroy'a) historia tworzenia fikcyjnych bohaterów w oparciu o postaci historyczne, jest bardzo długa. Rozumiem, że etyka może dotykać i tego wymiaru, ale myślę, że pisarze nie powinni, o ile są szczerzy w swoich intencjach, obawiać się, że kogoś urażą. Niemniej, nie dotyczy to Thomsona, ponieważ nie miał dzieci.

PS: W Pańskiej książce Thompson stwierdza że wszystkie rodziny z Highlands są wysoce inbredowane, co skutkuje ich domniemaną niższą inteligencja, a także niektórymi wady fizycznymi. W tym samym czasie, Roderick pisze w swoim dzienniku: "Jetta została zmuszona do przejęcia roli matki i żony, przygotowując posiłki i służąc mojemu ojcu, tak jak robiła to wcześniej nasza matka. To w tym czasie Ojciec zarządził, że Jetta powinna spać w tylnej izbie z nim, ponieważ była już kobietą i zasługiwała na pewien stopień izolacji od swojego rodzeństwa”. Co więcej, myślę, że Roderick jest seksualnie zafascynowany swoją starszą siostrą, która często go prowokuje (na przykład kiedy naga kąpie sięz młodszym bratem lub drażni się z nim na temat innej dziewczyny). Czy źle to interpretuję, czy też celowo podał Pan te wskazówki dla czytelnika?

GMB: Zdarzenia, o których Pani wspomniała, kazirodztwo i niższa inteligencja mieszkańców Wyżyn w tamtym czasie były bardzo rozpowszechnione. Moim zamiarem było przedstawienie ich w powieści w krzywym zwierciadle.

Od czytelnika zależy jakie wnioski wyciągnie po przeczytaniu książki, ale rzeczywiście Roddy przeżywa pewną fascynację swoją siostrą. Kiedy czyta się historyczne relacje z życia chłopów z Wyżyn, zwykle są one pozbawione seksualności, ale chciałem przedstawić Roddy'ego i inne postaci jako osoby, które – tak jak wszyscy – mają pragnienia seksualne. Należy pamiętać, że Roddy jest siedemnastoletnim dzieciakiem, z tymi samymi żądzami i pragnieniami, jakie może mieć każdy nastolatek.

PS: Następne pytanie jest bardzo banalne, więc proszę, mi to wybaczyć (śmiech). Jakie są Pańskie ulubione książki? Może ma Pan jakąś ulubioną książkę z dzieciństwa, która wpłynęła na Pana? Jacyś konkretni autorzy?

GMB: Bez obaw! Właściwie nie byłem wielkim czytelnikiem jako dziecko. Jako nastolatek dwie najważniejsze książki, które odkryłem (podobnie jak wielu nastoletnich chłopców) to „Buszujący w zbożu” i „Obcy”.Obudziły one mój umysł w tym czasie. A moje ulubione książki i autorzy teraz? „Zbrodnia i kara”, „Proces”, „La Femme de Gilles” Madeleine Bourdouxhe, wczesne powieści Edny’ego O'Briena, Françoise’a Sagana, George’a Orwella. Ale moim ulubionym pisarzem jest Georges Simenon i jestem pewien, że z jego książek nauczyłem się o pisaniu więcej niż od kogokolwiek innego.

PS: A co z polskimi pisarzami? Czy kiedykolwiek czytał Pan książkę napisaną przez pisarza z naszego kraju?

GMB: Jestem wielkim fanem Ryszarda Kapuścińskiego. Myślę, że przeczytałem wszystkie jego książki przetłumaczone na angielski. Podoba mi się przejrzystość i humanizm jego tekstów. Bardzo mi to przypomina George'a Orwella. Jestem także fanem Kieślowskiego, szczególnie lubię „Krótki film o zabijaniu” i trylogię trzech kolorów.

PS: Czy polscy czytelnicy będą mieli okazję przeczytać więcej Pańskich książek? Czy planuje Pan, aby opowieść o Adele Bedeau została przetłumaczona na język polski?

GMB: To pytanie dla mojego wydawcy, Stara Szkoła. Oczywiście chciałbym, aby moje kolejne książki zostały publikowane w języku polskim!

FRAGMENT KSIĄŻKI I INFORMACJE O AUTORZE

RECENZJA