#

Diabli wiedzą…

Wykopaliska nieopodal Roswell. Tak, tego Roswell, gdzie według teorii spiskowych w 1947 roku rozbił się statek kosmiczny. Archeolożka Nora Kelly nową propozycję zawodową przyjmuje niejako wbrew sobie. Owszem, potężne zarobki kuszą, a ona właśnie została zwolniona z pracy, niemniej kobieta ma uczucie, że podpisując umowę, rozpoczyna jazdę po równi pochyłej, na której pożegna się z okraszoną sukcesami karierą naukową na rzecz pracy sprzyjającej taniej sensacji i teoriom wyssanym z palca. Swoisty pakt z diabłem – oto zawiązanie akcji „Diabelskiej Góry”, najnowszej powieści Douglasa Prestona i Lincolna Childa.

Kim jest diabeł? To miliarder i technologiczny wizjoner Lucas Tappan, który gorąco wierzy w to, że rząd, a raczej nieznane z nazwisk szare eminencje Stanów Zjednoczonych ukryły przed Amerykanami i światem prawdę o tym, co wydarzyło się w Roswell siedemdziesiąt sześć lat wcześniej. Tappan łączy w sobie chłopięcy zapał, kowbojską nieustępliwość i dociekliwość szczerego fascynata. Krótko mówiąc, chce mu się tak bardzo, że zaraża tym innych.

Starcie rozsądku z wizją, rozumu z emocjami, naukowych faktów z rozgorączkowanymi przypuszczeniami to elementy wielokrotnie przewijające się przez „Diabelską Górę” i niepozostające bez wpływu na główną bohaterkę. Nora, która w poprzedniej książce z cyklu, „Ogonie Skorpiona”, dała się poznać jako osoba rzadko poddająca się emocjom, w najnowszej powieści, można by rzec, budzi się i otwiera na nowe.

Myślę, że przynajmniej część czytających „Diabelską Górę” także otworzy się na nowe. Preston i Child nie po raz pierwszy stworzyli fabułę, której przyświeca myśl „Co by było gdyby?”. Wykonawszy staranny research, utkali ze słów jak najbardziej realne miejsca (bardzo intrygujące, nawiasem mówiąc) i podali się na rzeczywiste wydarzenia. Natomiast luki, w których na przestrzeni lat ulokowały się teorie spiskowe, uzupełnili fabułą, na tyle mocno jednak współgrającą z faktami i rzetelnie wypełnioną wiedzą z zakresu archeologii, chemii, technologii i innych, że… No właśnie. Diabli wiedzą, czy właśnie tak z tym Roswell nie było.

Archeologiczny cykl duetu Preston & Child, który rozpoczęła książka „Stare kości” (wydana w Polsce w 2022 roku przez Agorę), chociaż sygnowany jako przygody Nory Kelly, ma jeszcze jedną, właściwie równorzędną archeolożce postać. Mowa o młodej agentce FBI Corrie Swanson, której droga zawodowa i tym razem przetnie się z drogą Nory. Swanson, którą po lekturze wspomnianego wyżej „Ogona Skorpiona” uznałam za bardziej emocjonalną z bohaterek, stanie przed kolejnym sprawdzianem, tym razem związanym z niepowetowaną stratą. Będzie więc refleksyjnie, ale też dynamicznie, z kilkoma sytuacjami pod przysłowiową ścianą. Będzie też wstrząsająco, dosłownie i w przenośni. I tak okrutnie, że wstrzymacie oddech.

W trakcie lektury najnowszej książki Prestona i Childa naszła mnie myśl, że „Diabelska Góra” to odważny pisarski projekt, pomysł obarczony sporym ryzykiem. Powieść z archeologicznego cyklu z naukowymi wtrętami i wyraziste elementy science fiction związane z UFO? Jakąż trzeba mieć w sobie przekorę, a zarazem pewność siebie, by zdecydować się to połączyć! Rezultat: wyszło bardziej niż ciekawie. I mrocznie. Chociaż samo zakończenie wybrzmiewa lekko, a nawet śmieszkowo (ewidentny ukłon w stronę mainstreamowego czytelnika), nie zamiata ono do kąta ponurych nut wygranych w drugiej połowie powieści. Bo diabli wiedzą, czy właśnie tak z tym Roswell nie było…


o książce

Paulina Stoparek