#

​Zakończenie niczym erupcja uśpionego wulkanu!

„Przyjaciółka” B.A. Paris to thriller psychologiczny z najwyższej półki. Od lat z niecierpliwością czekam na kolejne książki Autorki i muszę powiedzieć, że z każdą następną jest w lepszej formie. Nie chodzi tu o rangę poruszanych tematów, bo była już przecież przemoc w rodzinie i „syndrom sztokholmski”, a o budowanie napięcia. Rozpędza je z prędkością bolidu, by na zakończenie zafundować czytelnikowi prawdziwą eksplozję. Tę przeczytałam w ciągu zaledwie jednego dnia kosztem pieczenia pączków. Trudno, ale nie mogłam odłożyć „Przyjaciółki” na później i zabrać się wyrabianie ciasta. No cóż, domownicy musieli się obejść smakiem.

Iris i Gabriel Pelley wiodą spokojne życie. On prowadzi praktykę lekarską, a ona, jak to określa, jest upiększycielką domów. Ich nastoletnia córka Beth, przed podjęciem decyzji o wyborze kierunku studiów, pracuje w Grecji jako wolontariuszka w schronisku dla zwierząt. Na tej rodzinnej idylli cieniem kładzie się tragiczny wypadek nastoletniego chłopca. Gabriel znalazł go przypadkowo podczas biegania i towarzyszył mu w ostatnich minutach życia. Nawet jako lekarz nie mógł mu w żaden sposób pomóc. Po tym wydarzeniu popada w coraz większe przygnębienie, które powoli przechodzi w depresję. Za namową kolegów z pracy bierze urlop. Z żoną Iris wyjeżdża na wakacje. Jednak wyjazd nie pomaga. Czy Gabriela dręczą słowa, które chłopiec powiedział przed śmiercią?

Po powrocie w swoim domu zastają Laure. Przyjechała do nich, bo dowiedziała się o zdradzie męża Pierre’a. Czeka na wyjaśnienia z jego strony. Iris i Gabriel zaprzyjaźnili się z nimi wiele lat temu. To szczególny rodzaj więzi między dwoma małżeństwami w podobnym wieku. Na początku bardzo współczują Laure, ale z czasem jej pobyt staje się męczący. Mijają dni, a ona wcale nie zamierza wracać do Paryża. Mało tego, jej mąż nie odbiera telefonów od Gabriela. Napięcie narasta, a Iris powoli traci cierpliwość. Zachowanie przyjaciółki zaczyna ją drażnić. Nosi jej ubrania, po swojemu ustawia przedmioty w szafkach kuchennych – jednym słowem zabiera jej przestrzeń życiową.

Z kolei Gabriel znajduje ukojenie podczas porządkowania zaniedbanej części ogrodu. Chroni się tam i pracuje fizycznie. Podejmuje kolejne wysiłki, by skontaktować się z mężem Laure, ale nadal bezskutecznie. Tak naprawdę nie wie, co się wydarzyło, bo zna tylko wersję jednej strony.

Iris nie ma kolejnych zleceń, co zaczyna ją niepokoić. Z niecierpliwością czeka na odpowiedź od potencjalnej klientki, ale ta ciągle nie nadchodzi. Podczas biegania poznaje nową sąsiadkę. To Esme, która spodziewa się dziecka. Zamieszkała w domu, który był wystawiony na sprzedaż. Między kobietami szybko nawiązuje się nić porozumienia. Postanawiają, że ich mężowie też muszą się poznać.

Niby wszystko jest w porządku, ale dochodzi do dziwnych zdarzeń. Sytuację komplikuje postać Josepha, przyjaciela Esme. Zajmuje się on ogrodem, ale wiadomo, że łączy go z nią coś więcej. Kim jest? Iris proponuje, by pomógł Gabrielowi w ogrodzie. Powoli rośnie jej zafascynowanie tym młodym i bardzo przystojnym mężczyzną…

Atmosfera staje się duszna i gęsta, a gwałtowna burza wisi w powietrzu. Mnoży się mnóstwo pytań, bo czytelnik przestaje być pewien tego, co widzi. Powoli zaczyna przeczuwać, że ktoś tu jest zręcznym manipulatorem, który z dużą wprawą pociąga za „sznurki”.

Zapewniam, że nikt nie pożałuje, że sięgnął po „Przyjaciółkę”. Jej zakończenie jest niczym erupcja uśpionego przez stulecia wulkanu. Warto przeczytać, by doświadczyć tej gigantycznej dawki emocji!





Małgorzata Chojnicka