
Ostatnie wpisy:
- Przerażająca gra wywiadów o najwyższą stawkę
- Pasjonująca przygoda z bursztynem w roli głównej!
- To jak jazda rozpędzonym bolidem – ostra i niebezpieczna!
- Fascynująca podróż do mroków średniowiecza
- Podróż do tak mrocznego świata, że aż cierpnie skóra!
- Prawda jest okrutniejsza od najbardziej wymyślnej fikcji!
- Nie trzeba od razu skakać na bungee - można sięgnąć po „Dolinę szpiegów”!
- Zakończenie niczym erupcja uśpionego wulkanu!
- Diabli wiedzą…
- Dwa domy, dwa miejsca, ale czy na pewno dwie historie?
Gdy górska wyprawa zamienia się w dramat
Górska wyprawa dwojga przyjaciółek zamienia się nieoczekiwanie w dramat, gdy jedna z nich nieszczęśliwie spada ze zbocza i w obmywającym je strumieniu znajduje ludzkie zwłoki. Jeden rzut oka na feralne zbocze wystarczy, by przekonać się, że spomiędzy warstw ziemi widać kolejne szczątki….Tak oto kończy się rola dwóch nieszczęśliwych turystek, a zaczyna zespołu dochodzeniowego do spraw zabójstw Krajowej Policji Kryminalnej. W jego skład wchodzą: Sebastian Bergman, Vanja Lithner, Jennifer Holmgren, Torkel Hoglund, Ursula i Billy. Nie mamy tutaj do czynienia z coraz bardziej odchodzącym do lamusa samotnym detektywem, który siłą pięści bądź sprytem toruje sobie drogę do rozwiązania zagadki. W książce Hjortha i Rosenfeldta podkreślona jest rola pracy zespołowej w rozwiązywaniu spraw kryminalnych (co moim zadaniem zgadza się z realiami pracy we współczesnej policji). Każda z wymienionych postaci ma swoje unikalne cechy, które wnosi do pracy zespołu, a także swoje zadania, które musi w nim wykonać, by przybliżyć cały zespół do ostatecznego celu – wykrycia sprawcy okrutnej serii morderstw. Warto dodać, że nie tylko sam wątek kryminalny rozdzielony jest po równo na wszystkich uczestników policyjnego śledztwa – do każdego z nich przydzielone są również historie osobiste, które będziemy stopniowo poznawać. Dowiemy się na przykład, jak Ursuli układają się stosunki z mężem i córką, poznamy ekscesy miłosne Sebastiana, plany Vanji n przyszłość, itd. To wszystko sprawia, że na pierwszy rzut oka nie jest łatwo stwierdzić, kto w „Grobie w górach” jest postacią pierwszoplanową. Na pierwszy rzut oka można cały zespół uznać za grupę równoważnych bohaterów.
Jeśli jednak przyjrzymy się książce głębiej, to dostrzeżmy, jak ważną rolę pełni Sebastian Bergman w fabule. Jest on policyjnym psychologiem, jego wkład do śledztwa jest wprawdzie niewielki z racji małego nim zainteresowania, lecz tym, co decyduje o jego roli jest przewijający się przez całą książkę wspólny wątek jego i Vanji Lithner. Od początku czytelnik ma wrażenie, że Bergman ma jakieś dziwne zamiary dotyczące koleżanki z zespołu – w domu gromadzi przecież materiały kompromitujące jej ojca, a także uparcie stara się nawiązać z nią kontakt, w tym celu uniemożliwiając jej wyjazd do Stanów. Od razu widać, że coś tu jest grane. I nie chodzi tu wcale o zwykły seks, bo to nie wymaga zwykle aż takiego trudu (zwłaszcza w liberalnej Szwecji – jak się zresztą po lekturze „Grobu w górach” czytelnik sam przekona). Nie, tu chodzi o coś ważniejszego. Ale odpowiedź na to pytanie da już sama książka.
W ogóle interakcje pomiędzy członkami zespołu to jedna z najciekawszych elementów „Grobu w górach”. Pracownicy zespołu dochodzeniowego nie są chłodnymi profesjonalistami, którzy z kolegami z pracy utrzymują jedynie kontakty zawodowe. Od razu natrafiamy na ślad romansu Torkela i Ursuli. Torkel, widząc, że Ursula rozstaje się z mężem, w „Grobie w górach” będzie próbował ten romans odnowić. Czy mu się uda? Czy Ursula nie wybierze na swojego pocieszyciela kogoś innego? Jak skończy się dla niej ten wybór? Takich pytań w książce będzie wiele i wcale nie będą one przypominać dylematów bohaterów jakiegoś telewizyjnego serialu. Autorom udało się w książce ukazać całą złożoność ludzkiego życia, w którym trudno od razu dostrzec konsekwencje nieprzemyślanych czasami wyborów. Bo czy Sebastian Bermgan wiedział, że jego przypadkowe kochanki padną zaczną padać ofiarą seryjnego mordercy, chcącego się na nim zemścić? A czy wiedział, do czego doprowadzi go brutalne zerwanie z Ellinor? Czy wiedział, czym skończą się niewinne z pozoru odwiedziny Ursuli? Czy wiedział, jak skończą się jego machlojki wokół Vanji?
Zauważalne w książce nieco filmowe „skakanie” od postaci do postaci ma jeszcze jeden wymiar – w książce przeplatają się trzy różne historie kryminalne: pierwsza z nich dotyczy masowego grobu odkrytego w górach, druga tajemniczego zatonięcia łodzi u wybrzeży Afryki, a trzecia zaginięcia na terenie Szwecji afgańskiego uchodźcy. Te trzy sprawy, które z pozoru dzieli wszystko, na koniec książki połączą się w sposób iście magiczny, wywołujący u czytelnika westchnienie: „Jak mogłam/em na to nie wpaść?”. Ale żeby się dowiedzieć, na co się nie wpadło, trzeba przebrnąć przez prawie pięćset stron „Grobu w górach”. Pięćset stron, które przelecą szybko i niezauważalnie jak jesienne liście.
Piotr Bolc