#

Solidny, rzetelny i mocno wciągający kryminał policyjny!

Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam „Normalne życie” Klaudiusza Szymańczaka. To moje kolejne spotkanie z komisarzem Robertem Laurentowiczem z Komendy Stołecznej Policji. I tym razem dostarczył mi emocji na najwyższym poziomie. Uwielbiam takie rzetelne policyjne kryminały, bez upiększeń i przekłamań. Ot, prawdziwa policyjna służba!

Akcja „Normalnego życia” rozpoczyna się na działkach w Komorowie. Już sam tytuł jest znaczący, bo w miarę lektury czytelnik przekona się, ile tej normalności mieści się w normalności. To niczym badanie zawartości cukru w cukrze. Niby każdy wiedzie normalne życie, ale tylko z pozoru. Gdy zajrzy się trochę głębiej, wychodzi na jaw, że nie tak do końca…

Na działkach w Komorowie zostaje zamordowana cała rodzina – rodzice i dorosły syn.
Z życiem uszła jedynie córka Andżelika, która feralnego wieczoru była w pracy. Co tam się wydarzyło? Z kim ci ludzie zadarli do tego stopnia, że postanowił ich uśmiercić? A może widzieli coś, czego nie powinni?

Komenda w Pruszkowie boryka się z problemami kadrowymi. Sprawa zostaje zatem przydzielona młodej policjantce, ale za to bardzo ambitnej – podkomisarz Malwinie Lewandowskiej. W rozwikłaniu zagadki pomóc ma jej nadkomisarz Robert Laurentowicz. Do współpracy podchodzą z dużą dozą niepewności, ale w dość szybkim czasie udaje się im stworzyć całkiem zgrany duet.

W miarę docierania do kolejnych osób przekonują się, że tak naprawdę ofiar tego tajemniczego zabójstwa nikt nie lubił. Była to bardzo problematyczna rodzina, w której kłótnie i awantury były codziennością. Wybuchały praktycznie bez powodu. Taka dziwna przypadłość. Wszystko możliwe, że cierpieli na zaburzenie eksplozywne przerywane, nad którym dopiero zaczynają pracować psychologowie. Jedyną „ogarniętą” osobą była tam Andżelika, która miała w miarę sprecyzowany pomysł na życie. W zasadzie to śmierć całej rodziny była jej na rękę.

Prowadzone śledztwo przynosi coraz więcej pytań. Pojawiają się wątki przestępczości zorganizowanej i to na międzynarodową skalę, handel narkotykami pod bardzo poręczną „przykrywką”.


Robert Laurentowicz cały czas zmaga się z demonami przeszłości, co rzutuje na jego relacje z żoną. Za pewnym rozdziałem swego życia musi definitywnie zamknąć drzwi, by nie zrujnować swojego małżeństwa.

Zakończenie jest bardzo spektakularne i widowiskowe. Gratuluję Autorowi weny i rozmachu. Z niecierpliwością czekam na kolejne śledztwo, które poprowadzi nadkomisarz Laurentowicz. Może na dobre wróci do Warszawy?

„Normalne życie” czytało mi się rewelacyjnie. To był wyjątkowo dobrze spędzony czas. Sprawiła to świetnie skonstruowana intryga, narastające napięcie i sympatyczni, pełnokrwiści bohaterowie. W tej lekturze niczego mi nie brakowało. Został też świetnie rozbudowany wątek psychologiczny, a tajniki ludzkiego umysłu zawsze mnie fascynowały. Zresztą temu zagadnieniu poświęciłam swoją pracę magisterską, którą napisałam z kryminalistyki. I tym zainteresowaniom pozostaję wierna do dziś.

Ponadto na własnej skórze poczułam, jak wygląda praca technika kryminalistyki. W tamtej odległej studenckiej rzeczywistości miałam konkretne pojęcie, jak zachować się na miejscu popełnienia przestępstwa. Pędzel z piór marabuta czy czerwień wargowa były dla mnie oczywistą oczywistością! Policyjny fakt nie jest zatem dla mnie obcy.

Najnowszą książkę Klaudiusza Szymańczaka polecam każdemu, kto lubi porządne i rzetelne kryminały. U niego nie ma żadnej „ściemy”. Człowiek zatapia się w lekturze i nawet nie czuje mijającego czasu. Chce po prostu poznać zakończenie! A potem musi rano wstać do pracy...


o książce

Małgorzata Chojnicka