#

Lektura dla amatorów mrocznych wrażeń

„Wampir z Woźnickich Dołów” Konrada Chęcińskiego to lektura wyjątkowo klimatyczna, która wciąga od samego początku. Akcja dzieje się w listopadzie, tuż po Wszystkich Świętych, a motywem wiodącym jest stary cmentarz z niszczejącymi nagrobkami i opuszczoną kaplicą. Do tego dochodzi duszna atmosfera małej miejscowości, gdzie wszyscy znają się od pokoleń, a zmowa milczenia przykrywa niczym ciężki kamień tajemnice sprzed lat.

W szkolnej bibliotece zostają znalezione zwłoki bibliotekarki. Ma takie rany, jakby padła ofiarą... wampira. Czego szukał sprawca w małej bibliotece? Dlaczego postanowił uśmiercić niemłodą już i lekko zdziwaczałą kobietę, która żyła w świecie książek? To ona każdego dnia z okien biblioteki patrzyła na opuszczony cmentarz i co roku w niedzielę po Wszystkich Świętych stawiała gromnicę na jednym z grobów. Dlaczego?

Śledztwo prowadzi inspektor Nikifor Poradecki wraz ze swoim zespołem. Z każdą stroną przybywa zagadek. Co mają ze sobą wspólnego wzięty ginekolog i kandydat na prezydenta miasta, dyrektorka szkoły i bibliotekarka? Okazuje się, że całkiem sporo. Do tego dochodzi jeszcze pani prokurator nadzorująca śledztwo i jej były mąż, a obecnie redaktor w pewnym poczytnym piśmie. Spalony dwór, powojenny sierociniec i pewien hotel o bardzo wątpliwej reputacji – to kolejne elementy tej skomplikowanej zagadki kryminalnej. Kto kłamie, a kto nie?

Brawa dla Autora za oszczędzenie czytelnikowi drastycznych opisów. Tu krew nie leje się strumieniami, jak to we współczesnej literaturze zdarza się dość często. Bardzo tego nie lubię, bo mam zbyt plastyczną wyobraźnię i potem dręczą mnie nocne koszmary.

Książkę czytało mi się fantastycznie, bo znam specyfikę małych społeczności. Autor oddał ją bezbłędnie! Niby nikt o niczym nie wie, ale wystarczy pogadać przy herbacie. Czujnemu oku sąsiadki nie umknie nic, nawet w listopadowy ciemny wieczór, kiedy siąpi deszcz.

Książkę przeczytałam w ciągu jednej nocy. Tak przytłoczyła mnie atmosfera, że nie mogłam jej odłożyć. Po prostu! Z każdą stroną atmosfera gęstniała. Akcja przyspieszyła i trzeba było poznać rozwiązanie.

Konrad Chęciński konstruuje bohaterów z „krwi i kości’. Są to ludzie, których człowiek chce poznać tak po prostu. Z wadami i z dużym bagażem życiowych doświadczeń. Nie wdajemy się w dyskusję, a po prostu podążamy za bohaterem. Rozwiązanie zagadki daje powody do rozmyślań. Tu nie ma nic oczywistego. Człowiek czyta i się zastanawia. Może ten, a może ktoś zupełnie inny. Wszystkie rozwiązania są prawdopodobne, ale czy mają związek z rzeczywistością i czy okażą się prawdziwe?

Powiem szczerze, że rozwiązanie zagadki było dla mnie totalnym zaskoczeniem. Tego się nie spodziewałam! Czytałam z wypiekami na twarzy, bo przecież chciałam jak najszybciej poznać rozwiązanie. Polecam każdemu spragnionemu mocnych wrażeń. Z pewnością nie pożałuje.

Dla mnie była to lektura taka, która wymagała poświęcenia czasu. Nie potrafiłam jej odłożyć, bo chciałam poznać rozwiązanie historii. Czytałam, bałam się, czekałam na rozwiązanie. Nie potrafiłam odłożyć tej książki na półkę. I bardzo dobrze, bo książka jest po prostu fantastyczna.


Z całą serdecznością polecam książkę „Wampir z Woźnickich Dołów”, gdyż jest to idealna lektura dla każdego, kto lubi duszne klimaty małomiasteczkowych społeczności! Każdy niby wszystko wie o innych, ale czy na pewno? Tajemnice, przemilczenia i jakże często krzywdzące opinie na temat innych. To jest świat, w którym nie ma mowy o anonimowości.





Małgorzata Chojnicka