#
#

tytuł: Pozwól mi wrócić

tytuł oryginału: Bring Me Back

autorka: B.A. Paris

wydawnictwo: Albatros

premiera: 13 lutego 2019 r.

ISBN: 9788381254656

liczba stron: 319

Pozwól mi wrócić

Po lekturze „Pozwól mi wrócić” trudno się dziwić, że – jak wskazują statystyki polskiego wydawcy powieści, czyli Wydawnictwa Albatros – książki angielskiej autorki B.A. Paris sprzedają się w tempie średnio jednej sztuki co 2,5 minuty. Angielka ma niewątpliwy dar wciągania nawet bardzo opornego i wysmakowanego czytelnika w życiowe bagno bohaterów, których powołała do życia. I co istotne w dzisiejszej literaturze stricte rozrywkowej, w której konkurencja jest olbrzymia – robi to od pierwszej strony.

A wszystko zaczyna się pewnego sylwestrowego wieczora w londyńskim metrze. Finn, młody wilczek robiący zawrotną karierę w finansach, zauważa włosy niczym ogień i oczy przypominające jeziora lęku. Wybaczcie to romansowe zabarwienie, ale biorąc pod uwagę nagły wybuch uczucia w Finnie, jest to ton jak najbardziej na miejscu. Layla, bo tak ma na imię właścicielka rudej burzy włosów, przyciąga mężczyznę urodą, a zatrzymuje charakterem. Wszystko wydaje się dążyć do szczęśliwego zakończenia ukoronowanego ślubem. Jednak pewnego dnia Layla znika, a okoliczności tego wydarzenia nie zostają wyjaśnione. Zdruzgotany Finn dopiero po latach jest w stanie wejść w nowy związek, a po ponad roku od jego rozpoczęcia oświadcza się swojej wybrance. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie była nią… siostra Layli… I gdyby krótko po oświadczynach na murku otaczającym miłosne gniazdko Finna i Ellen nie pojawił się symbol, który trudno wytłumaczyć inaczej niż tym, że… Layla wróciła.

Wspomniałam, że B.A. Paris wciąga od pierwszej strony i nie ma w tym ani odrobiny przesady. Żeby było jasne – „Pozwól mi wrócić” nie zaczyna się od sceny gromu z jasnego nieba w londyńskim metrze. Nie, to byłoby zbyt proste i nie wyróżniałoby się w stosie trafiających do sprzedaży thrillerów. Autorka uderza w bardziej, by tak ująć, montażowe tony, przeplatając narrację 1-osobową teraźniejszą z perspektywy (sic) mężczyzny z tym, co wydarzyło się 12 lat wcześniej, a co docelowo okazuje się… I tu zamilknę, aby nie powiedzieć za dużo. Ale zanim Paris zacznie swoją dwutorową opowieść, postawi przed oczami czytelnika policyjny protokół spisany w dniu zniknięcia Layli. Haczyk od razu trafia czytelnika w gardło. A dodam, że to nie jedyne narracyjne zabiegi w powieści, które zaburzają tradycyjną linearność prozy.

Zabawa narracją w „Pozwól mi wrócić” jest zrównoważona typowymi dla thrillerów domestic noir tematami, takimi jak: toksyczna miłość, narastające chęci unicestwienia partnera, erotyczna obsesja, udawanie szczęścia przed otoczeniem, tradycyjny podział ról, który z jakichś względów zostaje zaburzony etc. Jakkolwiek Paris nie brak fantazji w szczegółach – w tym miejscu warto wspomnieć o pełnym grozy, ale też symbolicznym wymiarze rosyjskich matrioszek – tak motywy i ich umiejscowienie zgodne są z gatunkiem thrillera psychologicznego w tradycyjnym sensie tego słowa, co sprawia, że „Pozwól mi wrócić” jest idealną lekturą dla rozpoczynających z nim przygodę czytelników.

Trzecia powieść B.A. Paris, jakkolwiek nie jest najlepszą książką w dorobku autorki, może okazać się kolejną ważną opowieścią dla czytelników śledzących opowieści, w których niekoniecznie obyczaj i psychologia w wymiarze naukowym pełnią nadrzędne role, ale gdzie liczy się bliska, detaliczna wręcz obserwacja związków damsko-męskich spojonych, odpowiednio, niefrasobliwą namiętnością albo przyjemną rutyną, które to cechy w pojedynkę okazują się niekoniecznie udanymi sposobami na życie.

Dodam, że w przypadku „Pozwól mi wrócić” niebagatelną rolę w odmalowaniu powyższych miłosnych filozofii pełni narracja płynąca z umysłu mężczyzny, który zostaje zmuszony do porównania dwóch skrajnie różnych typów kobiet. Finn się miota, nie jest idealny, jest wręcz słaby, niejeden czytelnik z pewnością jego zachowanie skrytykuje, co nie zmienia faktu, że tacy bohaterowie funkcjonują w popkulturze od lat, są kanonem, na który w dalszym ciągu jest zapotrzebowanie. Takich mężczyzn przed laty grywał Michael Douglas. I w dalszym ciągu chętnie do tych filmów wracamy.

Czemu więc o analogicznych bohaterach nie czytać?

Paulina Stoparek



Paulina Stoparek - z wykształcenia kulturoznawca filmoznawca, zawodowo związana z branżą wydawniczą, pracuje głównie przy literaturze kryminalnej. W sieci publikuje od 2012 r. Pisząc o literaturze i kinie, szuka kontekstów, wynajduje absurdy, rozpatruje od strony kulturoznawczej. Przede wszystkim jednak wytacza merytoryczne działa przeciwko tym, którzy rzetelną krytykę mylą z hejtowaniem i ogólnikowością. Takim pisaniem gardzi i prędzej padnie trupem, niż się do niego zniży. D Prowadzi witrynę „Redaktor na Tropie” (redaktornatropie.wordpress.com)