#

​Opiekunki psychopaty

Losy ludzi, nawet tych pochodzących z jednej rodziny i dorastających razem, bywają niekiedy zupełnie odmienne. Na pewno nieraz spotkaliście w swoim otoczeniu rodzeństwo, które mimo takich samych „warunków wyjściowych” zupełnie inaczej radziło sobie w życiu. I nie chodzi mi o zainteresowania, czy uzdolnienia, ale o przystosowanie do życia i umiejętność odnalezienia się w dorosłym życiu. Po prostu każdy jest inny, inaczej odczuwa, inaczej reaguje. Jeszcze trudniej ze startem w dorosłe życie jest w sytuacji, gdy na niełatwe dzieciństwo nałoży się trauma wieku nastoletniego.

Akcja „Fałszywego świadka”, najnowsza powieść Karin Slaughter, rozpoczyna się ponad dwadzieścia lat temu w niewielkim mieście. Nastoletnia Callie jest opiekunką Travora, syna Buddego, brutalnego przestępcy, którego pociągają nastolatki. Ba! Nie tylko pociągają, bo nagrania, na których widać, jak uprawia seks z Callie są dla niego niezłym źródłem dochodu. Któregoś dnia dziewczyna odkrywa, że jest nagrywana i dochodzi do awantury, podczas której rani Buddy’ego nożem.

Kolejna scena rozgrywa się już w czasach jak najbardziej współczesnych, a główną bohaterkę powieści, adwokat Leigh Collier, poznajemy na szkolnym przedstawieniu córki. Jest rok 2021, czasy epidemii, ludzie chodzą w maseczkach i ograniczają kontakty społeczne. Collier odczuwa to również w pracy, sądownictwo działa zdecydowanie inaczej niż przed Covidem, panuje lekki bałagan i niepewność co do tego, jak będą wyglądały rozprawy, jak długo będzie trzeba na nie czekać i jacy ławnicy zdecydują się na wizytę w sądzie. To ostatnie będzie miało istotny wpływ na sprawę, którą ma teraz zająć się Leight Collier.

Nowa sprawa zaskakuje Collier. Do tej pory, mimo że pracowała w dużej i szanowanej kancelarii, w jej ręce trafiały sprawy niezbyt poważne. Tym razem jest inaczej, ma zająć się obroną oskarżonego o gwałt mężczyzny. Ku jej zaskoczeniu okazuje się, że zna Andrew Tenanta. Mężczyzna zmienił imię i nazwisko, kiedyś nazywał się Trevor Walesky i był synem Buddy’ego. A Collier nie dość, że w przeszłości sama opiekowała się małym Trevorem, to jest siostrą Callie.

Dlaczego mężczyzna zażyczył sobie, żeby właśnie ona prowadziła śledztwo? Co stoi za tym, że bez przerwy dopytuje się o losy Callie? Leight Collier jest zaniepokojona, bo pojawienie się w życiu Tenanta budzi wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć raz na zawsze. Przy tym kliencie jest to jednak niemożliwe, bo Andrew umiejętnie co chwilę przypomina jej o nich. Niczego nie mówi wprost, a jedynie sugeruje, niewinnie pyta o rozmaite rzeczy, o rodzinę, o stosunek do zbrodni. I z nieukrywanym zadowoleniem patrzy na to, jak Collier coraz bardziej się boi. Kobieta prawie od razu zdaje sobie sprawę, że ma do czynienia psychopatą, który znakomicie potrafi manipulować ludźmi. Z tym mogłaby sobie jednak poradzić, problemem jest to, jak wiele wie Tenant o nocy, podczas której jego ojciec zaatakował siostrę prawniczki. Kobieta musi umiejętnie rozegrać tę sprawę, co nie jest łatwe, ponieważ powinna bronić oskarżonego o gwałt mężczyzny, a jednocześnie nie dopuścić do tego, żeby skrzywdził ją i jej rodzinę.

W „Fałszywym świadku” mamy do czynienia z historią dwóch sióstr, których losy potoczyły się zupełnie inaczej, o czym dowiadujemy się podczas poznawania życia Callie i Leight. Podczas gdy Collier ma rodzinę i jest całkiem nieźle zarabiającą prawniczką, jej siostra jest narkomanką, której nie pomogły odwyki. Obie kobiety dorastały w tym samym domu, ale tylko jednej z nich udało się wyrwać z nieciekawego środowiska. Collier nie powtórzyła wzorców, z którymi spotkała się w dzieciństwie i młodości. Pijaństwo, przemoc, ubóstwo, alkohol i brak miłości rodziców były dla niej motywacją do nauki i zmiany życia. Niestety dla jej siostry nie. Mimo wielu różnic kobiety łączy bardzo silna więź, obie też pragną zapomnieć o przeszłości.

„Fałszywy świadek” to pierwsza przeczytana przeze mnie powieść, w której pisarz tak wyraźnie porusza temat pandemii. Karin Slaughter nie tylko nie omija tego, co związane z covidową rzeczywistością i z czym się spotykamy na co dzień, ale zauważa też to, co dotyka wielu z nas:

W czasie pandemii wielu ludzi zwróciło się ku niedozwolonym środkom przynoszącym pocieszenie. Stracili pracę, zaczęło brakować na jedzenie, dzieci chodziły głodne, a statystyki przedawkowania i samobójstw wy­strzeliły w górę. Politycy, którzy wyrażali głęboką troskę o zdrowie psy­chiczne obywateli podczas lockdownu, wykazywali szokującą niechęć do finansowania pomocy dla ludzi doprowadzonych na skraj szaleństwa.”

„Fałszywego świadka” bez chwili zastanowienia polecam wszystkim, którzy lubią powieści kryminalne i thrillery. Ja po książki K. Slaugter sięgam zawsze z pewnością, że najbliższe godziny spędzę pogrążona w wykreowanym przez nią świecie.


o książce

przeczytaj fragment


Agnieszka Pruska – od ćwierćwiecza gdańszczanka, nie pracująca w zawodzie nauczycielka, autorka dwóch serii powieści kryminalnych: policyjnej z nadkomisarzem Uszkierem („Literat”, „Hobbysta”, „Żeglarz”, „Spadkobierca) i komediowej z dwoma nauczycielkami w roli głównej ("Zwłoki powinny być martwe i „Wakacje z Trupami”). Nałogowa czytelniczka, posiadaczka czarnego pasa w aikido, cierpi na permanentny brak czasu, lubi bliższe i dalsze podróże.