#
#

tytuł: Pokój bez widoku

autor: Grzegorz Gortat

wydawnictwo: Media Rodzina

premiera: 14 kwietnia 2021

liczba stron: 240

ISBN: 978-83-8008-702-6

Sąd ostateczny

Nie do końca zgadzam się z przypisaniem najnowszej książki Grzegorza Gortata do gatunku thrillera. „Pokój bez widoku” posiada wprawdzie jego elementy, lecz wydaje się czymś znacznie więcej niż tylko dreszczowcem mającym za zadanie oderwać czytelnika od codzienności. Wręcz przeciwnie. Nowa książka Gortata to przede wszystkim powieść psychologiczna, a nawet traktat o samotności, kłamstwie i moralnych niepokojach.

Pisarz John M. Godart, Polak z pochodzenia, po wieloletnim pobycie w USA wraca do ojczyzny. Zdobywca Pulitzera, murowany kandydat do literackiego Nobla, uchodzi za sumienie swojego pokolenia po obu stronach globu. Przybywszy do Warszawy, pilnie szuka mieszkania, i to nie byle jakiego, wszak nie każdy metraż jest w stanie przyjąć ogromną biblioteczkę uznanego pisarza. Agent nieruchomości poleca mu loft w opuszczonej fabryce na Pradze. Godart bezzwłocznie się tam udaje. Szybko okazuje się, że pośrednik wcale nie jest tym, za kogo się podaje, a ostatnie, co można o nim powiedzieć, to że ma wobec pisarza dobre zamiary.

Mamy więc thrillerowy początek, tu zgoda. Jednak im dalej w las, tym „Pokój bez widoku” coraz bardziej odchodzi od schematu. To nie jest powieść, która po bożemu odpowie na wszystkie pytania petenta-czytelnika. To nie jest książka, w której finale dowiemy się, kim jest oprawca głównego bohatera, który grzecznie poda nam klarowną genezę swojego działania, zdradzi jego strategię, a nawet poda numer kołnierzyka. Gortat ślizga się po thrillerowych elementach, ale ostatecznie dotyka ich jedynie opuszkami palców. Bo wcale nie jest najważniejsze, kim jest oprawca i za jakie dokładnie przewiny więzi pisarza. Nie. Naczelnym pytaniem tej chorej gry będzie: „PO CO go przetrzymuje?”.

By sobie przypomniał.

Oto odpowiedź. A udzielając jej w niniejszej recenzji, bynajmniej nie psuję radości z poznawania fabuły „Pokoju bez widoku”. Raz, że odpowiedź ta pada w książce dość szybko. Dwa, że konsekwencja poznania odpowiedzi jest znikoma, ponieważ wynikający z tego ciąg dalszy jest bardzo złożony. Godart jest mężczyzną 60+, ma brzydki charakter i ciągnie za sobą wiele przewin. Autorytet moralny, jakim cieszy się na świecie, okazuje się nic niewart. A jego karą, gorszą niż uwięzienie, będzie mus przypomnienia sobie największych okropieństw, jakie uczynił bliźnim, a zwłaszcza temu, na którego łasce obecnie się znajduje.

Opowieści bohatera o jego grzechach urastają do jednoosobowego sądu ostatecznego, którego sędzią jest oprawca… Ale do czasu. Gortat po mistrzowsku zmienia pozycje bohaterów swojej psychodramy, ich relacja przypomina frapującą rozgrywkę szachową dwóch równych sobie graczy. Ofiara okazuje się godnym przeciwnikiem, a gdy jej pierwsze emocje i lęk opadną, mimowolnie wyciągnie ona psychologiczną broń, która bardzo mocno uderzy w ego oprawcy. Tego typu dramaturgicznych wymian będzie kilka, włączając w to najmocniejszą w wyrazie, finalną.

Grzegorz Gortat stworzył bardzo przemyślaną powieść przywołującą na swoje karty ważne postaci z dziedziny kultury i literatury, która w pozytywnie perfidny sposób bawi się dwoma rodzajami narracji - pierwszoosobowej i quasi-literackiej, trzecioosobowej. Za pomocą tej drugiej autor przemyca kolejne grzechy bohatera, o których oprawca nigdy się nie dowie, a czytelnik - i owszem. W tym momencie przychodzi mi na myśl niejednoznaczne określenie „dno dna”…

Posłużenie się elementami thrillera sprzyja PR-owi i z pewnością zachęci do lektury sporą liczbę wielbicieli gatunku, a moralitet na temat autorskiej i artystycznej uczciwości, przybierania masek i najbardziej egoistycznego z grzechów — obojętności — zaspokoi potrzeby co ambitniejszych czytelników. Jednego się tylko obawiam — że odbiorcy nastawiający się na dreszczowiec czystej wody wezmą zamierzony, jak sądzę, melanż literacki Gortata za wypadek przy pracy. Szkoda byłoby, gdyby z tego tytułu ten nietuzinkowy autor piszący niby jeszcze gatunkowo, a już na granicy wywodu filozoficznego zniechęcił do lektury choć jednego czytelnika. Bo „Pokój bez widoku” to frapująca duchowo książka, która zostaje w głowie. Na długo.


O KSIĄŻCE

FRAGMENT DO CZYTANIA


Pokój bez widoku ukazuje się pod szyldem Gorzkiej Czekolady.


Paulina Stoparek - z wykształcenia kulturoznawca filmoznawca, zawodowo związana z branżą wydawniczą, pracuje głównie przy literaturze kryminalnej. W sieci publikuje od 2012 r. Pisząc o literaturze i kinie, szuka kontekstów, wynajduje absurdy, rozpatruje od strony kulturoznawczej. Przede wszystkim jednak wytacza merytoryczne działa przeciwko tym, którzy rzetelną krytykę mylą z hejtowaniem i ogólnikowością. Takim pisaniem gardzi i prędzej padnie trupem, niż się do niego zniży. Prowadzi witrynę „Redaktor na Tropie” (redaktornatropie.wordpress.com)