#
#

tytuł: Biblioteka. Śledztwo Emily Lime

autor: Dave Shelton

tłumaczenie: Anna Kłosiewicz

wydawnictwo: Dwukropek

premiera: 30 września 2020

ISBN: 978-83-8141-179-0

liczba stron: 289

Raport nr 1: Przebieg śledztwa - książkowy

Powieść aż skrzy od zabawnych gagów i śmiesznych powiedzonek. Całości dopełniają równie oryginalne, trochę karykaturalne ilustracje. W metryczce wydawcy widnieje informacja, że książka przeznaczona jest dla dzieci 9+. W pełni zgadzam się z tą granicą wiekową, choć w trakcie lektury stwierdziłam, że jest to również doskonała propozycja na rodzinne głośne czytanie.

Biblioteka szkolna jest istotnym elementem życia szkoły. To interdyscyplinarna pracownia ogólnoszkolna, która jest miejscem prowadzenia różnorakich zajęć przeznaczonych dla uczniów, ale i miejscem samodzielnego zdobywania i poszerzania wiedzy. Ponadto biblioteka szkolna to centrum informacji dla uczniów, nauczycieli i rodziców oraz ośrodek edukacji czytelniczej i informacyjnej. Tyle mądre definicje. A jak jest naprawdę? Przy okazji tej recenzji pokusiłam się o małą ankietę wśród zaprzyjaźnionej grupy dzieci i młodzieży, w której zapytałam o ich ulubione miejsce w szkole. Jej wynik był i nie był dla mnie zaskoczeniem. Otóż na podium - pozostawiając konkurencję daleko w tyle i wymieniane w miarę równych proporcjach – stanęły: sala/hala sportowa, boisko szkolne i właśnie biblioteka. Też tak uważacie? Kto jest "za" ręka w górę!

Daphne Blakeway jest uczennicą, ale już marzy o pracy w szkolnej bibliotece. Należy do osób, które niezbyt dobrze odnajdują się wśród rówieśników, a zdecydowanie bardziej lubią towarzystwo książek. Wszystko wskazuje na to, że marzenie to ma właśnie szansę się ziścić, choć droga prowadząca do celu raczej nie należy do przyjemnych. Jest wręcz odwrotnie. Daphne wskutek pewnego niefortunnego incydentu (nie wnikajmy jakiego, bo i po co ;-) ) została wyrzucona ze szkoły, co też raczej nie jest powodem do dumy i radości. Ale jak mówi znane powiedzenie : "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Do zatroskanych dalszą edukacją córki rodziców przychodzi list z założonej w 1873 roku Szkoły Świętej Rity dla Energicznych Dziewcząt. Oferta stypendium i funkcja asystentki bibliotecznej to wręcz dar z niebios, ale podejrzliwa z natury Daphne początkowo traktuje ją dość sceptycznie. Przecież wygląda to zbyt pięknie, by było prawdziwe. Ustępuje jednak pod wpływem argumentów rodziców. W końcu gdzieś przecież musi się uczyć, a wybór ma - delikatnie mówiąc - niezbyt duży. Pytanie tylko, czy takie miejsce miała na myśli dyrektorka poprzedniej szkoły proponując dla panny Blakeway zmianę na "alternatywne środowisko szkolne"?

Daphne rozpoczyna więc nowy etap w życiu. Pełna nadziei i zaintrygowana zmianami, jakie ją czekają wyjeżdża do nowej szkoły z internatem, czyli położonej na kompletnym odludziu Świętej Rity. Już na samym początku podróży spotyka ją coś niezwykłego – na dworcu kolejowym zostaje zauważona przez nieznajomą starszą kobietę i poproszona o dostarczenie do biblioteki pewnej tajemniczej i nieszczególnie wpisującej się w szkolny księgozbiór książki. To też tylko mała zapowiedź całej serii dziwnych i zaskakujących zdarzeń, które stają się udziałem Daphne. Po pierwsze ekskluzywna szkoła wcale na taką nie wygląda. Przynajmniej z zewnątrz. Obraz, który widzi Daphne raczej nie nadaje się do folderu reklamowego. W prowadzącym do budynku podjeździe znajduje ogromna wyrwa, która powstała ponoć wskutek eksperymentu chemicznego kilku uczennic (Strach się bać!). Wybite na drugim piętrze okna to następstwo... wypadku z motocyklem. (Motocykl? Drugie piętro? Hmmm...) Kruszące się mury, ogromne dziury w dachu, a wewnątrz odrapane ściany, odpadające tynki i odklejające się tapety (Uwaga! Dalsze odklejanie tapet grozi nawet zawaleniem całego budynku!) dopełniają tylko smutnego obrazu tego miejsca. Ale Daphne ma jeden cel: biblioteka. Gdy w końcu tam dociera, jest niemniej zaskoczona. Biblioteka jest piękna, wręcz imponująca, ogromna i elegancko urządzona, tylko że... prawie bez książek. Okazuje się, że starą bibliotekę strawił pożar, który wcale nie był wypadkiem, a celowym podpaleniem. Coś strasznie dużo tych zagadek - nie sądzicie?

Po początkowych perypetiach Daphne zostaje jednak pomocnikiem zastępcy bibliotekarza. Tak, tak, to nie pomyłka. W bibliotece szkolnej rządzi bowiem również uczennica, niejaka Emily Lime, określana przez nauczycieli jako "w większości kompletnie bezużyteczna, ale na swój sposób genialna". Od siebie dodam, że Emily ma też niezwykłe umiejętności przywódcze i godne naprawdę dobrego śledczego zdolności detektywistyczne. Grono bibliotecznych Moli Książkowych zamyka George. Nawet nie pytajcie, co robi chłopiec w szkole dla dziewcząt. To kolejna zagadka, na którą odpowiedź znajdziecie (lub nie ;-) ), jeśli uważnie przeczytacie najnowszą powieść Dave'a Sheltona "Biblioteka. Śledztwa Emily Lime". Podobnie jak i odpowiedzi na wiele innych zagadek, jak choćby te, czego dotyczyło tytułowe śledztwo, kto włamał się do biblioteki i czego tam szukał oraz dlaczego i co tak okropnie śmierdzi w szkolnej jadalni. Oraz wielu, wielu innych ciekawych - choć niekoniecznie polecanych do naśladowania – rzeczy ;-)

"Biblioteka. Śledztwa Emily Lime" to prawie trzysta stron doskonałej rozrywki. To co szczególnie przyciąga uwagę to przede wszystkim nieco (a niektóre nawet bardzo nieco ;-)) niekonwencjonalne postaci. I to dosłownie wszystkie. Proszę mi uwierzyć na słowo, ale żaden z bohaterów nie mieści się w ramy "przeciętny, stereotypowy, statystyczny". Każda wykreowana tutaj przez autora postać jest niezwykle charakterystyczna, a przez to łatwa do zapamiętania. To ważne, gdyż w opisywane wydarzenia w mniejszym lub większym stopniu zaangażowana jest nie tylko dość liczna część szkolnej społeczności, ale i osoby z zewnątrz. Dodając do tego wartką, pełną zwrotów akcję robi się niezły tłum i szum, którym jednak daleko do chaosu. Całość fabularna jest klarowna i spójna, a każdy jej element łatwy do umiejscowienia w czasie i przestrzeni.

Powieść Dave'a Sheltona to kryminał dla dzieci. Warto więc choćby kilka słów poświęcić właśnie tej warstwie książki. Wątek kryminalny jest prawie jeden do jednego skopiowany z powieści detektywistycznych dla dorosłych. I to wcale nie zarzut! Autor doskonale odnajduje się w dziecięcej perspektywie widzenia świata i wszystkie kryminalne aspekty zostały do niej zredukowane. Młody czytelnik otrzymuje zatem dostosowaną do wieku poważną sprawę kryminalną z wszystkimi jej elementami. Mamy więc samo przestępstwo oraz działania zespołu śledczego - typowanie podejrzanych, poszukiwanie dowodów, mylne tropy, współpracę z innymi "pionami" i spektakularny finał.

Należy również wspomnieć o sposobie podania historii. Shelton nie boi się odważnego, ocierającego się o absurd humoru. Powieść aż skrzy od zabawnych gagów i śmiesznych powiedzonek. Całości dopełniają równie oryginalne, trochę karykaturalne ilustracje. W metryczce wydawcy widnieje informacja, że książka przeznaczona jest dla dzieci 9+. W pełni zgadzam się z tą granicą wiekową, choć w trakcie lektury stwierdziłam, że jest to również doskonała propozycja na rodzinne głośne czytanie. Taka wspólna zabawa łącząca pokolenia. Obiecuję, że rodzice czy dziadkowie będą czerpać z tej lektury równie dużo radości, co ich pociechy. A może nawet więcej? ;-)

Na koniec cytat, który moim zdaniem zasługuje na szczególne wyróżnienie i pod którym podpiszą się chyba wszyscy kochający czytanie.

"- Czego właściwie szukamy? (...)

- Nie mam pojęcia. (...) Ale rozwiązanie każdego problemu można znaleźć w książce." (fragment)

I wszystko jasne! Ktoś ma problem z chemią? A może jakieś przejściowe problemy z gramatyką lub ortografią? Oto gotowa recepta. Czytajcie książki. To takie proste! Na dobry początek polecam "Bibliotekę. Śledztwa Emily Lime".


O KSIĄŻCE



Ewa Suchoń – nałogowa czytelniczka, która uwielbia swoją pasją zarażać innych. Miłośniczka mrocznych kryminalnych i thrillerowych klimatów. Życiowa optymistka. Zakochana w swoich rodzinnych Beskidach. Pasjonatka fotografowania i smakoszka kawy.