#
#

tytuł: Malwina i Eliza na tropie. Wszystko przez krasnala

autor: Małgorzata J. Kursa

wydawnictwo: LIRA

premiera: 8 lipca 2020

ISBN: 978-83-66503-43-4

Urlop pod specjalnym nadzorem

"Wszystko przez krasnala" ma wszelkie walory literatury rozrywkowej na dobrym poziomie - wartką akcję, szeroki wachlarz postaci, barwny język i humorystyczny obraz świata przedstawionego.

"My jesteśmy krasnoludki, hopsa sa, hopsa sa / Pod grzybkami nasze budki, hopsa sa, hopsa sa./
Jemy mrówki, żabie łapki, oj tak tak, oj tak tak, / A na głowach krasne czapki, to nasz znak, to nasz znak."

Pamiętacie taką słowno-muzyczną zabawę z przedszkola? Oczywiście, że tak! Sądzę nawet, że spora grupa właśnie zanuciła tę wesołą melodyjkę i uśmiechnęła się od ucha do ucha, z rozczuleniem wspominając przedszkolny układ choreograficzny towarzyszący tej piosence. Wszyscy też od przedszkola kochamy krasnoludki, choć są i tacy (ale to wyjątki potwierdzające regułę), którzy twierdzą, że skoro nikt nigdy nie widział ich na własne oczy, więc te przyjazne ludziom istoty nie istnieją i kropka. Oj tam, oj tam ;-) To tyle tytułem wprowadzenia w tematykę i skoro część sentymentalną i wokalno-taneczną mamy już za sobą, pora przejść do konkretów, czyli wyjaśnienia, w czymże zawinił krasnal w najnowszej powieści Małgorzaty Kursy.


Tytułowe bohaterki cyklu "Malwina i Eliza na tropie" wracają z kolejnym śledztwem. W tym miejscu należy przypomnieć, że obie panie w roli samozwańczych detektywów zadebiutowały w "Ekologicznej zemście", by w "Szczęśliwej nieboszczce" tylko potwierdzić swoją determinację w wyjaśnianiu niewyjaśnionego, niekonwencjonalne, acz skuteczne metody śledcze oraz wyjątkową zdolność do pakowania się w kłopoty (czasem na własne życzenie!). Tym razem księgowa Eliza oraz jej przyjaciółka Malwina, właścicielka dobrze funkcjonującego baru postanawiają opuścić Kraśnik, w którym to zdążyły już zaprowadzić co nieco porządku i wyjechać na Mazury. Już sam powód spędzania Wielkanocy poza domem pokazuje, z jak postępowymi i nietuzinkowymi osobami mamy do czynienia. Otóż kraśniczanki opuszczają swoje dzieci... w trosce o przyrost naturalny. Chcą bowiem w końcu móc przekazać komuś swoją wiedzę oraz podzielić się jakże bogatym doświadczeniem życiowym. A wnuki nadają się do tego idealnie!

Spotykamy więc nasze bohaterki krążące po Krukielnikach, uroczej wiosce w okolicach Giżycka, w poszukiwaniu zarezerwowanej przez internet prywatnej kwatery. Kiedy jednak w końcu trafiają pod wskazany w ofercie adres okazuje się, że nic, ale to absolutnie nic z tego co zastają na miejscu nie pokrywa się z ich oczekiwaniami. Ani zewnętrzny wygląd kwatery, ani zaoferowany przez gospodynię pokój, ani też sama właścicielka Józefina Hauke, "wdowa po nieboszczyku Anastazym". Jednak gwoździem do trumny (jakże proroczo to zabrzmiało w kontekście późniejszych wydarzeń...) dla tej destynacji był gipsowy krasnal ogrodowy. Taki zwyczajny - "brodaty, uśmiechnięty filuternie krasnal z rumianymi pyzatymi policzkami". Dokładnie taki, jakich Malwina nie trawi w swoim otoczeniu. Ani w bliższym, ani dalszym. W związku z powyższym po krótkiej analizie wszystkich zaistniałych okoliczności i jeszcze krótszej dyskusji obie panie postanowiły czym prędzej ewakuować się z tego oryginalnego przybytku i skorzystać z oferty znajdującego się nieopodal Pensjonatu Olszynka. Kiedy wydaje się, że wszystkie urlopowe problemy zostały ostatecznie zażegnane i przyjaciółki będą mogły w końcu spokojnie wypoczywać one tak po prostu ... znajdują całkiem świeże zwłoki. Nieboszczkę numer 1. Potem będą jeszcze inne. Trup w Olszynce ściele się gęsto, a nasze bohaterki są w swoim żywiole. Bez zbędnej zwłoki rozpoczynają własne śledztwo, choć łatwo nie jest, bo grono podejrzanych jest dość liczne. Przypomnijmy – to czas świąteczny, więc pensjonat ma pełne obłożenie. Na listę potencjalnych morderców trafiają więc nie tylko właściciel, zarządca i członkowie personelu, ale i wszyscy goście. Pełen wachlarz! Jednak detektywistyczne nosy Elizy i Malwiny są niezwykle wyczulone i nawet zasłona dymna w postaci unoszącego się wszędzie zapachu bergamotki nie jest w stanie ich zmylić! Takim oto sposobem niewinna, choć wątpliwej urody gipsowa ozdoba ogrodowa sprawiła, że osiedlowy duet po raz kolejny zapewnia czytelnikom wrażenia, po których – nomen omen – można paść trupem. Jakby jeszcze mało ich padło w Olszynce ;-)

Małgorzata Kursa to autorka dobrze znana polskim czytelnikom. Pisarka ma już na koncie kilkanaście książek, których przeważającą część stanowią lekkie komedie z wątkiem kryminalnym. Ten właśnie gatunek reprezentuje najnowsza powieść czyli "Wszystko przez krasnala". Tym razem autorka podjęła bardzo udaną próbę zabawy z klasyką kryminału i puszcza oko do wielbicieli powieści Agathy Christie. Odnajduję tutaj tak często stosowaną przez samą królową kryminału koncepcję tzw. "zamkniętego pokoju", gdzie morderstwo wydaje się być popełnione w niewytłumaczalnych okolicznościach, a każda z obecnych na miejscu osób jest potencjalnym mordercą, bo miała sposobność i motyw popełnienia zbrodni. Czytelnik otrzymuje ciekawą, wciągającą i dość skomplikowaną zagadkę zabarwioną ciepłym, nienachalnym humorem. Wszystko to podane w lekkim, niewymuszonym, charakterystycznym dla autorki stylu. Małgorzata Kursa stawia na barwnych, nieszablonowych i intrygujących bohaterów, którym – mimo dynamicznej akcji – mamy wystarczający czas dość dokładnie się przyjrzeć. Autorka zdaje się momentami trochę "pogrywać" z czytelnikiem – najpierw prawie palcem wskazuje na poszczególne postacie, my dopasowujemy zebrane wspólnie z Elizą i Malwiną informacje i gdy jesteśmy prawie pewni, że oto "Tadam! rozwiązaliśmy zagadkę" nagle palec przesuwa się na kolejną osobę i ...ona też idealnie pasuje nam na mordercę. I zabawa w detektywa zaczyna się od początku ;-)

"Wszystko przez krasnala" ma wszelkie walory literatury rozrywkowej na dobrym poziomie - wartką akcję, szeroki wachlarz postaci, barwny język i "humorystyczny obraz świata przedstawionego". Czegóż chcieć więcej? Jeśli zatem nie macie jeszcze skonkretyzowanych planów urlopowych to ja serdecznie zapraszam na Mazury, do Pensjonatu Olszynka położonego w malowniczych Krukielnikach. W towarzystwie ekscentrycznych i kipiących energią kraśniczanek na chętnych wczasowiczów czeka świetna detektywistyczna przygoda i dobra zabawa.

P.S. Jeśli nie wakacje, to koniecznie Wielkanoc! Mam nieoficjalną informację, że w Olszynce jest jeszcze jeden wolny pokój. Tylko pod żadnym pozorem nie zaglądajcie do szafy ;-) Po żadnym!


O KSIĄŻCE

FRAGMENT DO CZYTANIA


Ewa Suchoń – nałogowa czytelniczka, która uwielbia swoją pasją zarażać innych. Miłośniczka mrocznych kryminalnych i thrillerowych klimatów. Życiowa optymistka. Zakochana w swoich rodzinnych Beskidach. Pasjonatka fotografowania i smakoszka kawy.