#
#

tytuł: Mroczny świt

autor: Klaudiusz Szymańczak

wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

premiera: 26 lutego 2020

ISBN: 9788308069523

liczba stron: 360

Świt nad miastem

"Mroczny świt" to druga odsłona cyklu kryminalnego autorstwa Klaudiusza Szymańczaka. Głównym bohaterem powieści jest znany już czytelnikom z debiutanckiego "Negatywu" agent Federalnego Biura Śledczego John Slade, Amerykanin o polskich korzeniach. Slade ma opinię outsidera i ekscentryka, co znajduje potwierdzenie w słowach prowadzącej z nim śledztwo agentki Karen Lee: "to bardzo samotny człowiek, (...) trochę poturbowany przez życie, wciąż młody, są jednak momenty, kiedy widać, jak bardzo jest zmęczony udawaniem, że wszystko rozumie i kontroluje". Jest jednak niezwykle cenionym śledczym. Cenionym przede wszystkim za efektywność, bo z kolei stosowane przez niego metody śledcze uchodzą - delikatnie mówiąc - za niestereotypowe i balansujące na granicy przyjętych norm i procedur. Z drugiej jednak strony wyjaśnienie takich morderstw jak te, które mają miejsce w przeciągu kilku dni maja 2018 roku, możliwe jest tylko przy udziale kogoś z tak nieszablonowym sposobem myślenia i działania.

Sobota, 12 maja 2018 r., Manhattan, Nowy Jork

Jest takie powiedzenie, że akcja niektórych książek przypomina tę u Hitchcocka - najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie narastać. Podobnie jest i tutaj. Na początek autor serwuje morderstwo nie byle kogo, lecz samego prokuratora okręgowego Marka Williamsa. Ciało ofiary zostaje znalezione nad ranem przez dostawcę sushi w należącym do Williamsa luksusowym apartamencie na Manhattanie. Okoliczności wskazują na starannie zaplanowaną zbrodnię – już na pierwszy rzut oka miejsce zabójstwa przypomina scenografię spektaklu, a w mieszkaniu brak jakichkolwiek śladów włamania czy walki. Na czole prokuratora zabójca wykonał specyficzne nacięcie, w tle słychać muzykę Krzysztofa Pendereckiego, a "widownią" tej nietypowej sceny są ułożone na oparciu kanapy szmaciane lalki. To bez wątpienia wiadomość od mordercy.

Niedziela, 13 maja 2018 r., Clifton, New Jersey

W starych opuszczonych kanałach za miastem zostaje zamordowany James Sleet, pracownik sortowni poczty. Na jego ciało przypadkiem natrafiła szukająca w tym nietypowym miejscu przygód grupa młodzieży. Obie zbrodnie na pozór nic nie łączy – zostały dokonane w zupełnie innych i znacznie oddalonych od siebie miejscach, a ofiary prawdopodobnie nigdy się nie znały. Śledczy zauważają jednak pewne cechy wspólne – na ciele listonosza również widać charakterystyczne nacięcia, w obu przypadkach czas zgonu to wczesny świt i obaj zamordowani to urzędnicy federalni. Jeśli dodać do tego pewne kojarzone z Polską symbole, robi się już niepokojąco wiele wspólnych elementów, by można je było zlekceważyć. Pytanie – czy to już koniec, czy też może zabójca dopiero się rozkręca?

Środa, 16 maja 2018 r., Easton, Pensylwania

Ofiara : Barbara Martin, pracownica Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej ; zamordowana rano ; charakterystyczne nacięcia na ciele.

Agenci FBI już wiedzą, że to jednak nie koniec. Jakby na potwierdzenie tych obaw z ust agentki Lee pada nawet bardzo wymowne pytanie : (...) do ilu ten gość zamierza liczyć?"

Tymczasem w Polsce nadkomisarz Robert Laurentowicz prowadzi śledztwo w sprawie nagrywania filmów i handlu dziecięcą pornografią. Sprawa jest bardzo rozwojowa. Policja odkryła, że w proceder zaangażowana jest spora grupa osób z różnych środowisk, a wątek polski stanowi tylko część międzynarodowej afery pedofilskiej. Czas nagli, bo choć śledztwo jest prawie na finiszu, wciąż istnieje obawa, że winni unikną odpowiedzialności.

"Mroczny świt" to dwie równoległe historie, geograficznie rozdzielone Atlantykiem i bardzo długo sprawiające wrażenie zupełnie ze sobą nie powiązanych. I choć w trakcie obu śledztw już na początku pojawia się kilka zastanawiających niuansów, jednak wydają się one tylko i wyłącznie dziełem przypadku. Jednak z perspektywy całości żaden z elementów nie okazał się ani przypadkowy, ani zbędny. Uważam, że obie zagadki kryminalne zostały dokładnie przemyślane i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach i w rezultacie czytelnik dostaje spójną, klarowną, ale przede wszystkim interesującą fabułę.

Druga powieść Klaudiusza Szymańczaka to również drugi raz, kiedy autor zabiera nas (prawie dosłownie!) w podróż po Stanach Zjednoczonych, w tym oczywiście głównie po Nowym Jorku. O ile "Negatyw" to bardziej Polska i Warszawa widziane oczami Slade'a, o tyle tutaj większość czasu spędzamy po drugiej stronie globu i – choć okoliczności towarzyszące nie należą do najprzyjemniejszych – odbywamy wspaniałą podróż, przemierzając z agentami FBI Stany praktycznie wzdłuż i wszerz. Nie sposób również nie wspomnieć o samym Nowym Jorku – zarówno ten pokazany z perspektywy Johna Slade'a, jak i ten oglądany przez komisarza Laurentowicza robi wrażenie na czytelniku. Opisy, gdy Slade spaceruje po Central Parku, czy droga, którą Laurentowicz zmierza do siedziby FBI, są tak sugestywne, że ja ... naprawdę tam byłam!

"Fontanna i wielkie, dwupoziomowe tarasy dookoła niej tworzyły idealnie skomponowaną całość, a staw i drzewa w tle otulały szczelnie tę perłę architektury". (fragment)

"Szeroka Park Avenue, wzdłuż której ciągnęły się wysokie, stare wieżowce, wyglądała wyjątkowo imponująco w blasku majowego słońca. Mężczyzna (...) chłonął widok, czując się tak, jakby wskoczył do jednego z amerykańskich filmów(...)"(fragment)

To tylko wycinek tego, jaki obraz Ameryki autor maluje nam w "Mrocznym świcie". Klaudiusz Szymańczak nie tylko imponuje doskonałą znajomością topografii Stanów, ze szczególnym uwzględnieniem Nowego Jorku, ale wyczuwa się coś więcej – wielką fascynację tym krajem. To ogromna zaleta tej powieści.

W "Mrocznym świcie" zwraca również uwagę konstrukcja, a raczej nowe otwarcie bohaterów. Ewoluuje przede wszystkim John Slade. Autor podkreśla, że Slade jest w pewnym stopniu ulepiony z jego własnych poglądów, kompleksów, nadziei, sukcesów i porażek. Przyznam, że dawno nie spotkałam tak dopracowanego i interesującego bohatera kryminału. Wracając jednak do nowej odsłony agenta to pewne rzeczy jednak się nie zmieniły - nadal wyznaje zasadę, że filozofia "przypomina matematykę". Nadal twierdzi też, że filozofia "to świetne narzędzie, tylko że narzędzie musi być jakoś używane". Nadal też prezentuje nieszablonowe metody śledcze i ujmuje, bądź odrzuca, specyficznym poczuciem humoru. W drugiej powieści cyklu zdecydowanie więcej dowiadujemy się o jego skomplikowanym życiu osobistym i tajemnicach z przeszłości, które rzucają zupełnie inne światło na tę postać.

Na koniec wspomnę o tematyce, która nie jest łatwa i zmierzenie się z nią z pewnością da do myślenia i na długo pozostanie z czytelnikiem. Warstwa kryminalna "Mrocznego świtu", podobnie jak i "Negatywu", to coś więcej niż tylko intryga i zagadka, to przede wszystkim punkt wyjścia do zwrócenia uwagi na ważne i aktualne społeczne tematy. Każdy z nas, kto choć trochę śledzi bieżące doniesienia medialne, zdaje sobie sprawę, że molestowanie, handel dziećmi czy pornografia dziecięca to nie jakieś sporadyczne przypadki, lecz realny i wymagający podjęcia naprawdę radykalnych środków problem, zresztą nie tylko w naszym kraju. Autor nie boi się tej prawdy, wprost i bez zbędnych tłumaczeń piętnuje zło i ludzi/instytucje za nie odpowiedzialnych. "Jeśli jest pan oficerem policji, to po prostu zrobi pan wszystko, żeby zamknąć łajzę, bez względu na to, kim przez całe życie był" (fragment)

"Mroczny świt" to warta zauważenia wśród aktualnych na rynku nowości propozycja. Jeśli od kryminału, oprócz trzymającej w napięciu akcji, wyrazistych bohaterów i ciekawej zagadki (to wszystko oczywiście tutaj znajdziecie), oczekujecie czegoś więcej to koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Ja, pozostając już w oczekiwaniu na zapowiedziane na okładce dalsze losy Johna Slade'a serdecznie polecam uwadze czytelników "Mroczny świt"!

PS. Jeszcze odrobinę prywaty na zakończenie. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tytuł tej powieści w mojej głowie zabrzmiał refren piosenki Bajmu "Dziesięć przykazań". Nie przypuszczałam wówczas, jak te słowa idealnie oddadzą moje odczucia po lekturze :

"Zanim każą ci iść drogą po szary świt,
Zanim zmienią twój los w niedoskonały film,
Zanim nauczą cię, jak masz zdobywać świat,
Zanim przestaniesz się bać, przestaniesz się bać."


O KSIĄŻCE

PRZECZYTAJ WYWIAD


Ewa Suchoń – nałogowa czytelniczka, która uwielbia swoją pasją zarażać innych. Miłośniczka mrocznych kryminalnych i thrillerowych klimatów. Życiowa optymistka. Zakochana w swoich rodzinnych Beskidach. Pasjonatka fotografowania i smakoszka kawy.